Transformers Combiner Wars Scrapper – Dziennik Devastacji

Devastation introPanie i Panowie, mam przyjemność zaprosić Was na czwartą część Dziennika Devastacji! Dla tych, którzy pominęli poprzednie wpisy przypominam, że w każdym odcinku będę prezentował Wam recenzję jednego z Combiner Wars Constructiconów. Cykl artykułów zwieńczy recenzja Devastatora – trybu połączonego wszystkich prezentowanych figurek i przy okazji największego combinera, jakim do tej pory zdążyło nas uraczyć Hasbro. Transformers na dziś:

Combiner Wars Scrapper

Żeby dodać recenzji odrobinę kolorytu i pokazać maszyny budowlane w nieco bardziej naturalnym dla nich środowisku, postanowiłem trochę ukurzyć swoje Constructicony i zobaczyć jak sprawdzą się w terenie.

Do tej pory przygotowałem dla Was recenzje Hooka, Long Haula oraz Scavengera.

Dziś biorę w ręce kolejnego Constructicona i mam nadzieję, że po ostatnim bardzo pozytywnym zaskoczeniu ze strony Scavengera nie dostanę znów po głowie jak w przypadku Long Haula. Oto Scrapper!

4Bio

Scrapperg1cartoonScrapper jest prawdziwym inżynierem wśród Constructiconów. O ile pozostali członkowie drużyny zajmują się głównie budowaniem, o tyle Scrapper skupia się na technicznej stronie każdej budowli. Mimo że jego projekty to jedne z najlepszych jakie stworzono w historii Transformerów, lider Constructiconów jest skromnym Decepticonem, który nie przyjmuje pochwał. Pod tym względem stanowi totalne przeciwieństwo Hooka.

Scrapper może być skromny, ale nie przeszkadza to jego szaleństwu. Jednym z ulubionych wyborów artystycznych przywódcy Constructiconów jest stosowanie żywych Autobotów w charakterze materiałów. Takie bezlitosne postępowanie znajduje uznanie w oczach Megatrona, który uważa Scrappera za najbardziej wartościowego z budowlańców.

W trybie połączonym Decepticonowi przypadła rola prawej nogi Devastatora.

Combiner Wars SCRAPPER – Tryb Pojazdu

Transformers Combiner Wars SCRAPPER altmodeTrybem alternatywnym bohatera dzisiejszej recenzji jest zgrabna zielona ładowarka budowlana. Trzeba przyznać, że pojazd wypada naprawdę przekonująco, zwłaszcza gdy trochę ukurzy się w piasku. Poza tym w zielonym jest mu zaskakująco do twarzy.

DSC_0676_DxODużym plusem modelu jest zastosowanie dwóch stawów przy łyżce ładowarki. Jeden umieszczono u podstawy ramienia a drugi w jego połowie. Jedyną rzeczą nieco psującą iluzję jest bardzo proste mocowanie kół, które pojawia się we wszystkich Constructiconach i na które będę marudził do końca świata. Wolałbym dopłacić te 5 zł i zobaczyć w tym miejscu metalowy pin, jak w większości innych figurek.

Z przodu ładowarka wygląda naprawdę przyzwoicie. Wprawdzie łycha zasłania większość pojazdu, ale tak powinno być. Możecie za to zobaczyć, że podobnie jak wszystkie inne Constructicony Combiner Wars Scrapper może pochwalić się prawdziwym morzem rzeźbionych detali, rozłożonych równomiernie po całej figurce.

Scrapper (2)Z tyłu mamy jeden otwór donikąd, ale poza tym naprawdę nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Z modelu nie wystają żadne części robota, a całość jest bardzo sztywna i stabilna. Zdecydowanie nie grozi nam ani samoczynne rozkładanie się elementów, ani połamane ich przy transformacji.

Scrapper (6)Z królem Dinobotów Scrapper prezentuje się bardzo dobrze. Pogardliwe spojrzenie Grimlocka tylko dodaje tej dwójce uroku…

Combiner Wars Scrapper (7)Me Grimlock no like You!

Transformers Combiner Wars SCRAPPER altmodePodsumujmy kilkoma zdaniami tryb pojazdu. Podobnie jak w przypadku pozostałych Constructiconów Scrapper sprawdza się w tej roli bardzo dobrze. Cieszy klasyczna, limonkowa zieleń, liczne rzeźbione detale i ruchomość łychy. Na minus trzeba natomiast zaliczyć te paskudne koła w stylu bazarowych zabawek i nieco zbyt mało farby. Poza prześwitującym od spodu srebrnym kolorem i fioletowymi oknami trudno doszukać się choćby muśnięcia pędzlem. Na szczęście piaskowy pył działa w tym przypadku na korzyść figurki i wydobywa ukryte szczegóły moldu.

Reklama

Tryb Robota

Transformacja jest dziecinnie prosta i dosłownie w kilku ruchach możemy zmienić naszą małą ładowarkę w dowódcę Constructiconów. Do tego plastik jest na tyle solidny, że nawet mimo poskąpienia go przez twórców nie połamiesz elementów i nie wbiją Ci się one w ręce, wymuszając przerwanie zabawy i wizytę na pogotowiu. No dobrze, jak zatem prezentuje się tryb robota?

Scrapper (9)Pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre. Proporcje wyglądają nieźle, choć kolano mogłoby być nieco wyżej. W odróżnieniu od trybu pojazdu tutaj nie można już narzekać na braki w budżecie malarskim. Uda, klatka piersiowa i głowa mają na sobie więcej farby niż niejedna ściana w studenckim mieszkaniu i sprawiają zaskakująco bogate wrażenie. Jestem też fanem asymetrii na moich transformerach, więc wygląd klatki piersiowej Scrappera przyjemnie smyra moje ego. Całość figurki robi odpowiednio masywne wrażenie, zwłaszcza przy relatywnie niewielkiej wadze transformera.

Transformers Combiner Wars SCRAPPER robotmodeNa plecach modelu uplasowała się ogromna łycha z trybu pojazdu, ale to kanoniczny element designu postaci i choć Scrapper jak nic dorobi się poważnego skrzywienia kręgosłupa, to żaden fan nie powinien się czepiać plecaka z tego elementu. Z redaktorskiego obowiązku wspomnę tylko, że dzięki stawom zawiasowym z trybu pojazdu można nieco poeksperymentować z położeniem łychy.

Transformers Combiner Wars SCRAPPER robotmodeWisienką na torcie jest kolejna wspaniale przygotowana i umieszczona na stawie kulkowym głowa. Do tego została bardzo dobrze pomalowana, przez co faceplate błyszczy się jak oczy Leonardo Di Caprio na widok Oscara. Po prostu pięknie.

Scrapper (13)Dość już pokadziłem. Combiner Wars Scrapper jest bardzo przyjemnym modelem, ale ma jedną ogromną wadę, a właściwie dwie… Nie ma łokci… W ogóle… . To karygodne, żeby w XXI wieku Hasbro powróciło do rozwiązań z czasu plastiku łupanego i pożałowało tych dwóch zawiasów. Pewnie sugerowali się tu zwiększeniem stabilności trybu gestalta, ale skoro Takara może dołożyć tej figurce łokcie, to i Hasbro powinno. Ogromna szkoda, bo Scrapper mimo swojej prostoty mógł być jednym z moich ulubieńców z tego setu, a tak pozostaje jedynie niezłą figurką. Ruchomość rąk ogranicza się do dwóch osi w ramieniu, obrotu na wysokości łokcia i wychylenia nadgarstka na boki, które wynika z procesu transformacji. Pozowalność rąk niewiele lepsza niż w epoce złotej piątki bardzo dobrze znanej kolekcjonerom klasycznych figurek Batmana.

Scrapper (12)Nogi mogą pochwalić się dwiema osiami w biodrach, solidnym zawiasem w kolanie i wychyłem w stopie. Tutaj nie ma się do czego doczepić, no może poza tymi zbyt nisko osadzonymi i przestrzelonymi dubeltówką kolanami.

Scrapper (4)Oczywiście mamy też typowe dla Combiner Wars cięcie kosztów w postaci skrajnego wydrążania plastiku, ale wiecie co? I tak polubiłem tę figurkę. Jest prosta i banalna jak fabuła filmów Michaela Baya, a jednak wciąż wygląda fajnie na półce i po prostu ma w sobie to coś. Do tego prezentuje się zaskakująco dobrze z dłonio-wyrzutnią rakiet. Nie spodziewałem się, że będę mógł kiedyś powiedzieć powyższe zdanie…

Scrapper (8)Na koniec jeszcze jedno porównanie z Grimlockiem. Myślę że skalowo Scrapper wypada co najmniej przyzwoicie na tle dinobota.

Podsumowanie – wady i zalety

Czas wziąć się za podsumowanie dzisiejszej recenzji. Kiedy usłyszałem o niezginających się łokciach Scrappera spodziewałem się, że figurka nie będzie w stanie w żaden sposób mnie do siebie przekonać. Okazało się jednak, że kiedy wziąłem tego transformera do ręki i trochę się nim pobawiłem, to ku mojemu zaskoczeniu nieruchome łokcie przestały być tak poważnym problemem. Czy w takim razie warto mieć w swojej kolekcji Scrappera? Trochę mu brakuje do tego, aby mógł dumnie prężyć klatę choćby z klasykami, ale nie jest też złą figurką i dlatego trudno mi podać jednoznaczny wyrok. Myślę że w przypadku wersji Takary dużo łatwiej zakwalifikować go do tych dobrych klasyków i zainteresowanym eksponowaniem postaci w trybach robotów proponowałbym spojrzenie w stronę Japonii. Mimo to wciąż polecam bliższe poznanie się z liderem Constructiconów w wersji Hasbro. Nie zapominajmy, że daniem głównym całego zestawu wciąż pozostaje Devastator.

Reklama

Jak oceniasz ten wpis