Transformers Combiner Wars Mixmaster – Dziennik Dewastacji

Devastation introPanie i Panowie, mam przyjemność zaprosić Was na piątą część Dziennika Devastacji! Dla tych, którzy pominęli poprzednie wpisy przypominam, że w każdym odcinku będę prezentował Wam recenzję jednego z Combiner Wars Constructiconów. Cykl artykułów zwieńczy recenzja Devastatora – trybu połączonego wszystkich prezentowanych figurek i przy okazji największego combinera, jakim do tej pory zdążyło nas uraczyć Hasbro. Transformers na dziś:

Combiner Wars Mixmaster

Żeby dodać recenzji odrobinę kolorytu i pokazać maszyny budowlane w nieco bardziej naturalnym dla nich środowisku, postanowiłem trochę ukurzyć swoje Constructicony i zobaczyć jak sprawdzą się w terenie.

Do tej pory przygotowałem dla Was recenzje Hooka, Long HaulaScavengera oraz Scrappera.

Tym razem przyjrzę się bliżej jednej z bardziej krytycznie ocenianych figurek z setu – Mixmasterowi. Czy mistrz cementu zasługuje na tak surowe traktowanie? Zapraszam do recenzji!

5Bio

MixmasterPrzy Mixmasterze nic nie jest bezpieczne. Wszystko trafia do ogromnego mieszalnika na plecach Decepticona i nie ma znaczenia czy to surowa ruda, czy żywy transformer. Efektem końcowym procesu jest przekształcanie materiałów na dowolne inne produkty jakie są akurat w tym momencie potrzebne Decepticonom (chociaż Mixmaster nigdy nie kwapił się, żeby robić w ten sposób energon).

Przygotowywanie nowych receptur przypomina pracę szalonego alchemika, który co chwilę wychyla się zza kotła, żeby uraczyć nas złowieszczym śmiechem i łypnąć śmiertelnie poważnym spojrzeniem. Nazywanie Mixmastera naukowcem nie do końca oddaje charakter jego profesji. „Szarlatan” zdaje się pasować dużo bardziej. Jego towarzysze podejrzewają, że stary dobry Mix ma poluzowane przewody w swoim procesorze logicznym, ale nie da się zaprzeczyć, że rezultaty jego pracy są spektakularne.

W trybie połączonym Mixmaster tworzy lewą nogę Devastatora.

Combiner Wars MIXMASTER – Tryb Pojazdu

Mixmaster (3)Od razu zaczniemy z grubej rury. Powyższa fotografia prezentuje to, co Hasbro dumnie nazwało przodem pojazdu. Z jakiegoś powodu projektanci postanowili całkowicie wypiąć się na klasyczne betoniarki, których przedstawiciele regularnie wyjeżdżają na nasze ulice i zastąpić tryb alternatywny jego bardziej współczesnym odpowiednikiem. W rezultacie wiele osób nie może się w tym pojeździe dopatrzeć Mixmastera ze swoich wspomnień i trudno się dziwić wynikającej z tego niechęci. Na szczęście jest dość proste rozwiązanie powyższego problemu:

Transformers Combiner Wars Mixmaster altmodeKiedy udamy, że pomysł projektantów na obrócenie trybu alternatywnego nigdy się nie wydarzył i zwyczajnie spojrzymy na model z drugiej strony, to betoniarka zaczyna nieco bardziej przypominać oryginalną figurkę. I całe szczęście. Znalazło się nawet miejsce na rury wydechowe z tyłu „kabiny”. Jest to może i dość naciągane rozwiązanie problemu, ale niemniej zaskakująco skuteczne.

Mixmaster (4)Combiner Wars Mixmaster zachował stylistykę i kolorystykę pozostałych Constructiconów, więc spotkamy tu zarówno jasnozielony jak i fioletowy plastik oraz całą masę pięknie rzeźbionych detali.

Transformers Combiner Wars Mixmaster altmodeCo ciekawe tym razem na tryb alternatywny kapnęło jakby nieco więcej farby niż zwykle. Oczywiście dla równowagi mamy wielokrotnie krytykowane wcześniej najtańsze koła świata, więc bilans jest zachowany. W tym trybie nie uświadczymy żadnych ruchomych elementów, więc nie liczcie na obracającą się gruszkę betoniarki. Sam jednak nie widzę w tym większego problemu, a po obróceniu figurki o 180 stopni nawet jestem w stanie pogodzić się z kretyńskim alt mode’em.

Mixmaster (17)Pora na szybkie porównanie trybu alternatywnego z reprezentującym Autoboty Grimlockiem i krótkie podsumowanie. Tryb betoniarki w pierwszej kolejności zaskakuje i dziwi, no bo w sumie czemu zmieniono ikoniczny wygląd postaci na to coś? Po chwili jednak można przywyknąć do zmian, a sam pojazd wygląda całkiem nieźle, kiedy na chwilę zapomni się o kanonie albo alternatywnie spojrzy się na model od rzyci strony. O ile nie jestem zachwycony, o tyle nie mam też większych podstaw do ciskania gromami w stronę projektantów. W końcu klasyki też lubiły podmieniać oryginalne tryby pojazdów na ich bardziej współczesne odpowiedniki.

Tryb robota

Transformacja figurki jest równie banalna jak… no cóż transformacja Constructicona… . Ot kilka ruchów i robot gotowy. Nawet młodsi fani Transformerów nie powinni mieć najmniejszych problemów z tym zadaniem. Kiedy już skończymy zabawę naszym oczom ukaże się Mixmaster w pełnej krasie.

Transformers Combiner Wars Mixmaster robotmodeNo i muszę przyznać, że od frontu jest całkiem nieźle, zwłaszcza gdy wezmę pod uwagę ilu negatywnych opinii nasłuchałem się na temat tego modelu. Masywne łydki dodają figurce siły, dwie osie w łokciach (zgięcie niemal na 180 stopni i obrót poniżej) są miłą odmianą po Scrapperze, a całość naprawdę daje radę. Kiedy ustawimy figurkę na baczność okaże się, że ręce są nieco za długie, ale sam wolę bardziej dynamiczne pozy, a w nich problem znika, więc wybaczę Mixowi tę wadę.

Mixmaster (7)Głowa jest jak zawsze fenomenalna i motyw ten powtarza się przy każdym Constructiconie. Przypominająca znak frakcyjny Deceptów facjata Mixmastera mogłaby zostać wzorcem dla wielu firm trzecich i powinna zostać w takim charakterze umieszczona tuż obok tego legendarnego oficjalnego 1-kilogramowego odważnika, gdzieś we Francji. Podoba mi się także, że twórcy dodali inspirowane pierwszą generacją działka nad głową Constructicona. W oryginalnej zabawce był to dodatkowy element, tutaj stanowi część moldu. Na dokładkę dostaliśmy także sporo farby rozmieszczonej po całym torsie figurki i bardzo ładne logo powyżej pasa.

Mixmaster (8)Wspomniałem już wyżej, że Mixmaster dostał parę działających łokci (Alleluja!). Staw którym się posłużono jest dziwny, ale działa. Szkoda tylko, że po zgięciu robi nam się dość spora dziura pomiędzy częściami ręki. Gdyby dodano jakiś element maskujący ten efekt (choćby w postaci chowającego się wycinka koła), byłoby dużo lepiej. Sama dolna część ręki też jest jakby nieco za krótka, ale tutaj także dużo zależy od przyjętej pozy.

Transformers Combiner Wars Mixmaster robotmodeO pozowalności łokci mówiłem już wcześniej. Skoro jednak jesteśmy przy górnej partii figurki, to zajmijmy się stawami z reszty tego rejonu. Każde ramię otrzymało po dwie osie, a głowę umieszczono na kulce. Nadgarstki nie posiadają żadnych punktów ruchu, ale obrót tuż pod łokciem to rekompensuje. Brakuje za to artykulacji w pasie, chociaż to już bolączka całej linii Combiner Wars.

Mixmaster (10)Nogi są bardzo masywne i może się wydawać, że przez to będą jedynie wielkimi i nieruchomymi klockami. Na szczęście jest zupełnie inaczej. Mamy tu pełen komplet stawów czyli dwie osie w biodrze i obrót poniżej, dość mocne zgięcie w kolanie oraz wychył w stopie. Do tego stylistyka dolnej partii nóg przypomina mi figurki z czasów trylogii Unicrona, co jest miłym powrotem do przeszłości.

Myślę że po tych wszystkich pozytywach jesteśmy gotowi na największą wadę modelu…

Mixmaster (11)… jej tył. Niestety o ile z frontu Combiner Wars Mixmaster prezentuje się całkiem nieźle, o tyle jego plecy zdecydowanie nie wyglądają zachęcająco. Tułów wydaje się być dość wąski w stosunku do ramion, a wrażenie to jeszcze pogłębia przypominająca owadzi odwłok gruszka betoniarki wyrastająca z zadu transformera. Wielka szkoda, że nie zaprojektowano żadnego mechanizmu składania jej części, albo chociaż obracania do góry nogami. Wtedy model byłby wierniejszy pierwowzorowi i do tego poprawiłby się ogólny wygląd całości.

Mixmaster (12)Z tego kąta widzimy aż za dobrze wszystkie wydrążone panele w ramionach i przedramionach. Górna partia nóg także cierpi na ten problem.

Mixmaster (13)Na szczęście z profilu jest już zdecydowanie lepiej i powyższe wady nie dają się już tak bardzo we znaki. Mogło być lepiej ale wbrew pozorom naprawdę nie jest aż tak źle.

Mixmaster (5)Na koniec jeszcze jedno porównanie ze sztandarowym Masterpiece’em naszego kraju. Wbrew pozorom i mimo swoich wad Mixmaster wygląda przy nim całkiem nieźle.

Transformers Combiner Wars Mixmaster robotmode

Finalna ocena – wady i zalety

Czas zebrać moje dzisiejsze wypociny do kupy i odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest ten cały Combiner Wars Mixmaster? Na początek mogę od razu powiedzieć, że nie uważam iż było konieczne wydawanie całego nowego moldu (jak zrobiła jedna z firm trzecich). Mam jednak świadomość, że jestem osamotniony w swoich poglądach i pewnie jutro znajdę na swojej wycieraczce kilka zawiniętych w gazetę ryb za to co napisałem. W mojej opinii Mixmaster nie wyłamuje się ani jakościowo, ani stylistycznie na tle reszty Constructiconów. Do tego pomimo swoich wad trudno nie odmówić mu uroku. Nowa, doczepiana kabina powinna wystarczyć aby zadowolić fanów klasyki (i dlatego dość szybko zaczęły pojawiać się takie add-ony). Gdyby jeszcze pokombinowano z gruszką to mielibyśmy kawałek uczciwego transformera. Zanim wziąłem ten model w rękę byłem mu mocno przeciwny. Mixmasterowi zdecydowanie brakuje do ideału, ale w swojej prostocie i niedoskonałości okazał się naprawdę przyjemną w odbiorze figurką i nie mam wątpliwości, że zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu, do czego Was szczerze zachęcam.

Mixmaster (15)To już wszystko na dziś. Dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejną część Dziennika Devastacji, w której opowiem Wam o ostatnim Constructiconie z setu – Bonecrucherze!

Jak oceniasz ten wpis