Transformers Combiner Wars Devastator – by Gladky

Devastator

Wielki Finał dobrej figurki

Panie i Panowie, drodzy Maniacy i Maniaczki. Po długim oczekiwaniu i dziesiątkach stron tekstu mogę wreszcie zaprosić Was na finałowy wpis w Dzienniku Devastacji. W ciągu ostatnich sześciu części przeprowadziłem Was przez wszystkie Constructicony z serii Combiner Wars. Dziś wreszcie opowiem Wam o tym jak te sześć Decepticonów prezentuje się w grupie i odpowiem na pytanie czy warto postawić na swojej półce

Combiner Wars Devastator

Podobnie jak Constructicony, Devastator także postanowił nieco rozprostować nogi i pobawić się w piasku. Spójrzmy prawdzie w oczy – w jakim lepszym otoczeniu mógłbym przedstawić maszyny budowlane? Zobaczmy jak bohater dzisiejszej recenzji sprawdzi się w tych warunkach. Po tym krótkim wstępie zapraszam do lektury.

miniatura ConstructiconsDevastator | Bio

S-Constructicons-17Devastator to potężny wojownik, który powstaje z połączenia jego sześciu części składowych – Constructiconów. O ile zespojenie grupy Decepticonów daje mu ogromną siłę, o tyle mentalnie bardzo go hamuje i dlatego tryb połączony wypada na tym tle gorzej od poszczególnych formujących go robotów. Jego prymitywne psyche jest ograniczone jedynie do myśli i działań, co do których zgadzają się wszystkie z jego komponentów. W rezultacie Devastator jest uosobieniem destrukcji i furii. Czysta fizyczna siła jaką dysponuje ta machina zniszczenia sprawia, że Megatron nie ma żadnych zastrzeżeń do intelektualnych braków bohatera niniejszej recenzji.

Zwykle Devastator składa się z sześciu robotów:

Scrapper – prawa noga

Mixmaster – lewa noga

Long Haul – brzuch i krocze

Hook – klatka piersiowa, ramiona i głowa

Scavenger – prawa ręka

Bonecrusher – lewa ręka

Z ich połączenia otrzymujemy potężnego gestalta!

Devastator cartoonW historii Transformerów zdarzały się jednak odstępstwa od tej zasady. W jednej z wersji Hook i Mixmaster zostali zastąpieni przez Hightowera, innym razem combiner został przebudowany tak, że Hook zastąpił Scrappera, a głowę i barki mógł uformować każdy kompatybilny robot. W tej roli odznaczyli się Prowl i Megatron. Powyższa konfiguracja została jednak z czasem porzucona na rzecz zastąpienia prawej nogi Devastatora Scoopem i powrotu reszty Constructiconów do ich pierwotnych pozycji.

ConstructiconsZanim przejdziemy do samego Devastatora zobaczmy jeszcze raz wszystkie jego części składowe – tym razem na jednym obrazku.

Combiner Wars Constructicons

ConstructiconMuszę przyznać, że ta grupka naprawdę świetnie razem wygląda. Kiedy zbierzemy wszystkie figurki w trybach pojazdu, modele zaczynają prezentować się imponująco i to nawet mimo prostych rozwiązań, które w nich zastosowano. Odrobina piasku zdecydowanie pomaga w utrzymaniu dobrego wrażenia.

Constructicon (3)Constructicony wyglądają jeszcze lepiej gdy zaprzęgniemy je do pracy. I o to właśnie chodzi w tym zestawie. Nazywanie modeli Voyagerami jest nieco naciągane, ponieważ uproszczenia transformacji i cięcia budżetowe w połączeniu z faktycznym rozmiarem figurek dają wrażenie bardziej przypominające nieco nadmuchane deluxe. Mimo to miło popatrzeć jak chłopaki biorą się do roboty.

Constructicon (4)Przy okazji można wykorzystać ruchome elementy trybów pojazdu aby przedstawić całkiem wiarygodną scenę pracujących budowlańców. Zważywszy na tempo pracy nad drogami w naszym kraju domyślam się, że dla większości z nas nie jest to szczególnie częsty widok, więc napawajmy się chociaż jego plastikową namiastką.

Dobra, kończmy tę maskaradę i zobaczmy jak prezentuje się prawdziwe oblicze Constructiconów!

Constructicons – tryb robota

Constructicon (6)Wiecie co? Podoba mi się ten widok. Grubiutki Long Haul nieco psuje kadr, ale cała reszta w grupie wygląda naprawdę fajnie. Spójne kolory, drobne podkreślone farbą akcenty i względnie wyrównany poziom poszczególnych modeli sprawiają, iż już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że mamy do czynienia z prawdziwą drużyną.

Constructicon (7)Jak tak patrzę na te figurki to aż mam ochotę zamówić wywrotkę piachu do pokoju, żeby równie dobrze prezentowały się na co dzień. Moja żona raczej nie byłaby zachwycona takim pomysłem, więc na razie chyba jednak się powstrzymam. Jeżeli ktoś z Was myśli o piaskowej dioramie do tego setu – zdecydowanie polecam.

Constructicon (8)Gdyby jeszcze tylko udało się uniknąć tych pustych kół i wydrążonych paneli, które rzucają się w oczy jak murzyn na spotkaniu entuzjastów ku klux klanu. Niestety te elementy całkowicie psują budowaną przez modele iluzję. Mimo wszystko całość zestawu na jednym obrazku prezentuje się co najmniej atrakcyjnie.

Constructicon (10)Twórcy setu pomyśleli o porozdzielaniu dodatkowych, koniecznych do zbudowania gestalta elementów w taki sposób, że mogą być one dzierżone przez poszczególne figurki. Większość z nich nie prezentuje się w ten sposób zbyt dobrze, ale dzięki temu udało się jakoś obejść brak prawdziwej broni dla naszych Constructiconów.

Constructicon (11)

Zanim przejdziemy do gestalta mam dla Was jeszcze kilka dodatkowych porównań przedstawiciela Constructiconów z innymi figurkami. W związku z ograniczeniami technicznymi nie mogłem ich przedstawić w plenerze ale myślę, że nikt nie będzie miał mi tego za złe.

Constructicony na tle innych figurek

Scavenger comparisonNa początek w towarzystwie recenzowanego jakiś czas temu Combiner Wars Cyclonusa.

DSC_0892_DxOJeżeli natomiast nie masz w swojej kolekcji niczego z wojen combinerów, to dorzućmy do porównania dwóch przedstawicieli serii Masterpiece (Prowl i Bumblebee) oraz jednego z moich ulubionych klasyków – Drifta.

DSC_0904_DxOJeszcze jedno zdjęcie z kompletem Dinobotów od Fans Toys i Masterpiece Grimlockiem na koturnach.

Scavenger Comparison 2Na koniec porównań zestaw figurek, któremu postaram się przyjrzeć w niedalekiej przyszłości – Maketoys Visualizers.

Skoro mamy już wszystkie Constructicony w jednym miejscu, to warto by było pokusić się o jakieś podsumowanie i ocenić czy ten set mógłby się obronić gdyby nie podsiadał trybu połączonego. Niezależnie od tego jak bardzo chciałbym lubić ten zestaw nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że Constructicony utrzymałyby się przy takiej cenie. Aby kupić je w Polsce trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 700-800 zł. Dla porównania za tę kwotę można spokojnie kupić jednego dużego Masterpiece’a, bądź dwa autobot cars albo dinobota od Fans Toys, na przykład recenzowanego jakiś czas temu Severa. Pojedyncze Constructicony zdecydowanie mają swój urok, ale mają też sporo wad, a cena rzędu 130 zł za uproszczonego i wydrążonego Voyagera, często z dziwacznymi łokciami albo w ogóle bez łokci jest zdecydowanie za wysoka. Na szczęście Hasbro ma jeszcze asa w rękawie – Devastatora!

Combiner Wars DEVASTATOR

Tryb combinera

Transformacja do trybu połączonego wymaga nieco zabawy i pracy, ale nie ma w niej żadnego momentu, który groziłby uszkodzeniem figurki lub wymagał wertowania instrukcji grubości książki telefonicznej. Po dosłownie kilku minutach zabawy gestalt jest gotowy, a my nawet nie jesteśmy zziajani.

Devastator (3)Panie i Panowie, przed Wami Combiner Wars Devastator w całej okazałości! Pierwsze co rzuca się w oczy to pokaźny rozmiar gestalta. Spodziewałem się, że Devastator będzie duży, ale nie miałem pojęcia jak bardzo. Na mojej półce przyćmił nawet kolosalnego Unicrona, a to prawdziwe wyzwanie. Z moich obliczeń wynika, że istnieje ledwie garść transformerów, które mogłyby wprowadzić tego kolosa w kompleksy (na szybko przychodzą mi do głowy Generations Metroplex, Fortress Maximus i Scorponok, których wyszperane w internecie zdjęcia prezentuję poniżej).

Group-Shotdev_max__scaled_600 gigantic__scaled_600Zwykle tak duża wielkość równa się problemom ze stabilnością, które z kolei zmieniają naszego Transformera w pijanego mistrza, próbującego z nieukrywanym trudem utrzymać pion. Oczywiście oznacza to też, że nigdy nie będziemy mogli wykorzystać potencjału pozowalności i do końca swoich dni gestalt będzie stał na baczność. Tym razem jest zupełnie inaczej. Devastator szczyci się bardzo mocnymi zębatkowymi stawami które zapewniają, że figurka przetrzyma nawet zmasowany atak tsunami, trzęsienia ziemii i wybuchu wulkanu razem wzięte. Transformer jest stabilny jak kurs godziny telewizji na sali szpitalnej i zasługuje w tym miejscu na duże uznanie.

Devastator (2)Zaskakująco dobrze sprawdzają się także połączenia pomiędzy poszczególnymi figurkami. Wszystko jest spięte razem w co najmniej kilku miejscach i nie zapowiada się, aby którekolwiek z łączeń miało nie utrzymać ciężaru modelu.

Devastator (27)Dopiero w trybie połączonym możemy dostrzec jak wiele ciekawych detali umieszczono na figurce. Ilość linii panelowych, zagłębień i rzeźbionych szczegółów to prawdziwa uczta dla oka. Gdyby jeszcze podkreślono je odrobiną farby, to transformer bardzo dużo by na tym zyskał.

Devastator (32)Muszę przyznać, że naprawdę podoba mi się postura tego Devastatora. Jest duży, zwarty i nie cierpi na problemy pojedynczych Constructiconów. Do tego ze wszystkich wypuszczonych do tej pory interpretacji tej postaci Combiner Wars zdaje się być najbliższy stylistyką i klimatem do bohatera z pierwszej generacji Transformers. Poza tym do czasu wydania Gravity Buildera pozostaje największym Devastatorem jakiego można na dzień dzisiejszy kupić i jedynym, który wpisuje się wielkością w serię Masterpiece.

Combiner Wars Devastator w detalach

Devastator (5)Z tyłu mamy nieco pozostałego po transformacji bałaganu, wystające ramię żurawia i niemal całą pakę Long Haula. Mogło być schludniej, ale i tak jest całkiem nieźle, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że na figurkę składa się aż sześć mniejszych robotów. Myślę, że przy gestalcie tej wielkości warto poświęcić nieco miejsca na omówienie poszczególnych kończyn. W związku z tym zaczniemy od dołu.

Stopy i nogi

Devastator (10)Jedną z najczęściej wskazywanych wad trybu połączonego jest „palec” lewej nogi. W oryginale tworzył go przód betoniarki, tutaj robi to jej tył. W efekcie front stopy zdaje się być za wąski. Sam nie widzę tu większego problemu. Jeżeli jednak razi Cię ten detal możesz śmiało zainteresować się jednym z nieoficjalnych „przodów” pojazdu, który dopina się do modelu, aby nadać mu bardziej klasyczny wygląd.

Devastator (18)To co natomiast rzuca mi się w oczy to wystające z tyłu nogi przedramiona Mixmastera. Można było lepiej zaprojektować ten element. Na osłodę dostaliśmy kilkustopniowy klikający staw na wysokości kostki. Dzięki niemu Devastator stoi pewnie na obu nogach także przy większym rozkroku. Dla dodatkowej stabilizacji z klatki piersiowej Mixmastera wyłania się obcas stopy.

Devastator (11)Scrapper także bardzo dobrze sprawdza się w charakterze nogi. Dodatkowe wypustki na wysokości łokci zapewniają usztywnienie rąk, które teraz pełnią rolę obcasa. Łycha ładowarki zostaje natomiast zablokowana w dwóch punktach, przez co nie grozi nam jej wypięcie i spektakularny upadek Devastatora. A nie chcemy jego upadku, bo biorąc pod uwagę masę gestalta bez żadnego wysiłku mógłby kogoś ciężko pokiereszować. Nie wspominałem o tym wcześniej, ale tryb połączony ma naprawdę sporą masę. Jest dużo cięższy niż mogłoby się wydawać biorąc pod uwagę, że większość Constructiconów ma liczne puste panele i nie uświadczysz w nich metalu. Podczas transformacji pominąłem jeden z elementów zwiększających sztywność nogi. Fragment kabiny z logiem Decepticonów obraca się, przez co zabezpiecza przypadkowe rozłożenie nóg Scrappera. Pozostałe stawy są jednak na tyle sztywne, że zwykle takie zabezpieczenie nie jest w ogóle potrzebne.

Reklama

Devastator (9)Tuż powyżej Mixmastera i Scrappera mamy zdecydowanie za wysoko umieszczone kolana. Każde z nich zostało osadzone na mocnym, klikającym stawie. Na szczęście wbrew pozorom usytuowanie kolana nie jest tak dużym problemem jak mogłoby się wydawać i nie psuje odbioru figurki.

Devastator (19)Tuż pod kolanem umieszczony jest zaczep łączący nogi z tułowiem. Na każdą nogę przypadają po cztery łączące się ze sobą haki. Dwa z nich tworzą front nogi i są częścią Long Haula, pozostałe dwa formują tył i przynależą do każdej z nóg (odpowiednio Mixmastera i Scrappera). Cztery punkty zaczepu to więcej niż trzeba, aby uniknąć rozpadania się gestalta na jego części składowe. To naprawdę bardzo sprytny i nietypowy mechanizm łączenia kończyn.

Korpus

Devastator (12)Całkiem ciekawie wypada sekcja kroczowo – udowa Devastatora. Ponieważ tworzą ją obrócone o 180 stopni grubiutkie nogi Long Haula jest tu zdecydowanie więcej punktów ruchu niż figurka faktycznie potrzebuje. Oprócz sztywnych i bardzo dobrze działających dwóch stawów zębatkowych w udach mamy jeszcze jeden klikający i działający „pod wiatr” zawias w połowie drogi między udem a kolanem i obrót tuż nad nim. Dla zapewnienia lepszej pozowalności umieszczono nawet dwie podnoszone „kurtyny” na wysokości krocza.

Devastator (25)Jeżeli odczepimy zablokowaną podczas transformacji pakę Long Haula okaże się, że Devastator ma także klikający staw obrotowy na wysokości pasa. Muszę przyznać, że liczba punktów ruchu tej figurki potrafi onieśmielić większość modeli, które mam na swojej półce. Niesamowite jest jednak to, że w żadnym wypadku nie przekładają się one na mniejszą stabilność całości.

Devastator (8)Skoro nogi mamy już za sobą, to możemy rzucić okiem na górę figurki. Od razu powiem, że jest kilka rzeczy, które naprawdę mi się podobają i kilka, które zdecydowanie można było zrobić lepiej. Bardzo dobrze wypadł fioletowy element na wysokości pasa i koła na bokach klatki piersiowej. Te detale zdecydowanie dodają modelowi uroku i różnicują bryłę. Nie jestem natomiast zachwycony tym, że pod wielkim fioletowym skrzydłem na dumnie wyprężonej klacie Decepticona jest więcej dziur niż w polskich drogach. Do tego nie wszystkie z nich udało się zamaskować. Najbardziej rzuca się w oczy duży kwadratowy otwór tuż pod podstawą ramienia żurawia.

Ramiona

Devastator (20)Ramiona Devastatora zostały bardzo sztywno przymocowane do korpusu. W odróżnieniu do reszty combinerów, tutaj mamy aż trzy punkty zaczepienia przy każdej z rąk – Jeden u podstawy na wysokości stawu i dwa na gąsienicach. Dzięki temu nie ma problemu z przypadkowym wypinaniem się elementów. Jedynym minusem takiego mocowania jest fakt, że bez gąsienic ramiona robią się strasznie chude, choć zgodne z kanonicznym wyglądem G1. Patykowate rączki najbardziej widać w przypadku Scavengera. Wielka szkoda, bo jak dla mnie to jedyne naprawdę odczuwalne zaburzenie proporcji w całym trybie Gestalta. Skoro już jesteśmy przy rękach to może jeszcze kilka zdań o pozowalności. Każde z ramion posiada po dwie osie przy podstawie. Nie są to klikające stawy jak w przypadku nóg, ale jak na razie nie zapowiada się, żeby elementy te miały ulec przedwczesnemu zużyciu.

Devastator (24)Na wysokości łokcia dostaliśmy kolejne dwie osie bez grzechotek. W tym miejscu warto wspomnieć, że dłonie i przedramiona formowane są z dołączonych do zestawu dwóch transformowalnych wyrzutni rakiet. Mogliście je zobaczyć na zdjęciach Constructiconów powyżej. Niestety wpięcie tego elementu zostało zamocowane na tyle głęboko, że pozostawia niezbyt estetyczną pustkę od spodu przedramienia.

Devastator (14)Po stronie Scavengera spód ręki wygląda nieco ciekawiej, bo wypełnia go dobrze wyglądający srebrny element, który znamy z klatki piersiowej trybu robota. Wciąż jednak jest on osadzony wyraźnie zbyt głęboko.

Devastator (13)Dłonie również nie zostały potraktowane po macoszemu. Każda z nich otrzymała zawias w nadgarstku i otwierany zestaw czterech palców. Na wierzchniej stronie dłoni chowa się uchwyt z trybu wyrzutni rakiet. Niestety same łapki przeszły kurację odchudzającą i zdecydowanie za bardzo je wydrążono.

Devastator (7)Każda z dłoni po zaciśnięciu w pięść pozostawia prostokątny otwór dla dołączonego do zestawu pistoletu. Działo trybu Gestalta powstaje z połączenia dwóch mniejszych giwer dla poszczególnych Constructiconów.

Devastator (4)Dzięki prostokątnemu uchwytowi broń leży w dłoni bardzo pewnie i nie musimy się martwić o przypadkowe rozbrojenie Devastatora. Gdyby jeszcze udało się uniknąć wydrążenia jej podstawy to byłaby właściwie idealna.

Devastator (6)Kolejnym z dość często krytykowanych elementów figurki jest rozmiar jej głowy. Wiele osób wyraża zdanie, że czerep Devastatora jest zdecydowanie zbyt mały. Sam nie zauważyłem tego problemu, a wręcz mam wrażenie że takie proporcje dają optyczne wrażenie postury mięśniaka, co bardzo pasuje do tego robota. Oczywiście sama głowa jest pięknie wyrzeźbiona i pomalowana. Warto podkreślić, że wersja Takary ma zostać wyposażona w ruchomy wizjer, pod którym będzie para normalnych oczu.

Devastator (16)Tuż za głową umieszczono kosz, wewnątrz którego w pozostałych dwóch trybach znajduje się czerep Devastatora. Bardzo miło ze strony Hasbro, że zdecydowali się na schowanie tego elementu wewnątrz Hooka.

Devastator (15)Gdyby jeszcze tylko udało się jakoś zmniejszyć tego ogromnego żurawia wystającego z ramienia gestalta.

Devastator (22)Ogromna ilość stawów pozwala na zaskakująco dużą swobodę w pozowalności. Jedynym ograniczeniem jest spora waga modelu. Sam jednak uważam, że Devastator najlepiej prezentuje się w statycznych pozycjach.

Devastator (1)Cały czas mówię o dużym rozmiarze figurki, więc pora na kilka punktów odniesienia. Ponieważ sam mam zamiar prezentować ten model obok figurek klasy Masterpiece, myślę że to właśnie na nich warto się skupić.

Devastator vs inne masterpiece

Devastator (35)Na początek Masterpiece Grimlock. Dopiero teraz widać jak bardzo różni się rozmiar kompletnego Devastatora od jego pojedynczych części składowych.

Devastator (36)Prime? Mamy tu jakiegoś cwaniaka.

Devastator (37)Tak prezentuje się trójka naszych bohaterów w całej okazałości. Ależ ten Devastator jest wielki

Devastator (38)Nie zapominajmy jednak, że Grimlock to prawdziwy kawał twardziela i nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Wielkość przeciwnika nie ma dla niego żadnego znaczenia.

Przegląd innych gestaltów Devastatora

Devastator ComparisonJeżeli jesteście ciekawi jak Combiner Wars skaluje się z pozostałymi dostępnymi na rynku Devastatorami, to niniejsza fotografia powinna odpowiedzieć na to pytanie.

Wróćmy na chwilę do samego Devastatora i porównajmy go jeszcze z kilkoma innymi figurkami z mojej kolekcji.

Devastator ComparisonCombiner Wars Cyclonus.

Devastator Comparison 2Masterpiece Prowl, Masterpiece Bumblebee i Classics Drift.

Devastator Comparison 3Fans Toys Sever, Soar i Scoria oraz Masterpiece Grimlock.

Devastator Comparison 4I jeszcze jedno ujęcie, tym razem z nieoficjalnym Masterpiece Reflectorem – Maketoys Visualizers.

Devastator Comparison 5Na koniec pożyczone z internetu zdjęcie porównawcze na tle różnych modeli klasy Masterpiece. Myślę, że Devastator naprawde dobrze wpisuje się w ten styl i klasę rozmiarową.

Podsumowanie

Devastator studioI tak docieramy do końca naszej podróży z Combiner Wars Devastatorem. W tym miejscu warto by było pokusić się o podsumowanie całego setu i spróbować odpowiedzieć na pytanie czy warto kupić największego Combinera ze stajni Hasbro. Pojedyncze Constructicony posiadają sporo wad, ale mają także bardzo dużo uroku. W jakiś nieopisany sposób czuje się od nich aurę pierwszej generacji Transformers. Tryby alternatywne (w większości) wyglądają dobrze, a pojedyncze roboty trzymają klimat postaci z G1. Uproszczone transformacje pozwalają na bardzo szybkie i łatwe przeskakiwanie między poszczególnymi trybami, co na pewno znajdzie uznanie wśród mniej cierpliwych nabywców i będzie minusem dla osób ceniących bardziej zaawansowaną inżynierię.

Oczywiście nie da się przymknąć oka na obżartego hamburgerami Long Haula i jego dziwne stawy łokciowe oraz na totalny brak tego elementu u Scrappera. Skrajne wydrążenie plastiku stało się znakiem rozpoznawczym serii, a paskudne koła powinny pozostać tam gdzie ich miejsce – na tanim bazarze w jakimś zakurzonym koszu. Czasem też pojawiają się dziwaczne proporcje u poszczególnych Constructiconów.

Devastator studio 2

Combiner Wars Devastator – zalety

Kiedy jednak odstawimy na bok te wady i skupimy się na tym co jest dobre to okazuje się, że ten set ma sporo do zaoferowania. Constructicony w grupie wyglądają bardzo zgrabnie. Do tego po połączeniu w Devastatora znikają wszystkie wady pojedynczych robotów. Sam Devastator prezentuje się świetnie, posiada masę sztywnych stawów i nie mam żadnych wątpliwości, że to właśnie on był najistotniejszym trybem całego zestawu. Cena rzędu 700-800 zł, jaką trzeba zapłacić aby ściągnąć ten model do naszego kraju jest zdecydowanie za wysoka jak na to co dostajemy. Przy takiej kwocie moglibyśmy spodziewać się większego zaawansowania technicznego poszczególnych figurek i mniej radykalnego wydrążenia plastiku. Nie należy jednak zapominać, że na rynku zwyczajnie nie ma żadnej innej figurki Devastatora w tej klasie wielkościowej. Jak na razie jedyną figurką, która może powalczyć z Combiner Wars jest wchodzący na rynek Gravity Builder. W tym przypadku zaawansowanie techniczne ma jednak swoją cenę i cena ta jest trzy razy wyższa od wersji Hasbro, a sam model nie pasuje stylistyką do klasy Masterpiece. Z kolei wydane wcześniej Hercules i Green Giant są już zdecydowanie za małe, a mimo to także utrzymują cenę na poziomie 1500-2500 zł. Kiedy spojrzymy w taki sposób na rynek Devastatorów okazuje się, że Combiner Wars zwyczajnie nie ma konkurencji, bo nie istnieje jego bezpośredni odpowiednik.

Devastator studio 3Sam zakupiłem ten set przede wszystkim z myślą o trybie połączonym, więc niedoskonałości pojedynczych figurek nie są dla mnie w stanie przyćmić miodności Gestalta i pomimo wad całości oraz sporego przepłacenia nie żałuję swojego zakupu. Jeżeli natomiast planujesz poświęcić więcej uwagi poszczególnym Constructiconom z grupy, Takara za moment wprowadzi na rynek swoją wersję, która powinna naprawić wiele z adresowanych w trakcie recenzji problemów, z dziwnymi łokciami na czele. Odpowiedź na pytanie czy warto dołożyć te 200-300 zł w stosunku do wersji Hasbro pozostawiam już do Waszego rozstrzygnięcia. Sam natomiast mogę zapewnić, że mój Devastator otrzyma solidną porcję customizacji, która poprawi to co warto poprawić i tchnie nowe życie w cały zestaw. Jak już się z tym uporam, to na pewno podzielę się z Wami rezultatami.

Devastator (28)W międzyczasie dziękuję wszystkim cierpliwym osobom, które doczołgały się do końca cyklu moich recenzji. Mam nadzieję, że dobrze się przy nich bawiliście i że pomogą Wam one w podjęciu potencjalnej decyzji o zakupie. Dziękuję za uwagę i do zobaczenia przy okazji kolejnych materiałów.

Devastator (30)

Reklama

Jak oceniasz ten wpis