TOP 9: Najfajniejsze figurki, które…

mogły zawojować kreskówkę, ale nigdy się w niej nie pojawiły.

Gdyby ktoś z Was wszedł kiedyś w posiadanie paru milionów dolarów, być może pokusilibyście się by zainwestować je w kontynuacje Waszych ulubionych kreskówkowych serii. Ja wiem na pewno, jeśli Donald Trump przypadkiem przepisze mi swój majątek, pierwsze co zrobię to polecę do Hasbro ażeby ruszyć z posad ich dawno niewykorzystywane animowane cielsko 😉
Serial który mi się marzy musiałby być jednak nieco inny od tego, który pamiętamy. Choć DIC i Sunbow wykorzystali w swych produkcjach bardzo wiele plastikowych zabawek. to jednak sporo z nich z różnych powodów przepadło. Generalnie rzecz dotyczy postaci z lat 1987-89, o czym wspominam na blogu zresztą w kółko. A jednak nieobecność kilku z nich szczególnie dziwi i chwyta za dziecięce serce.
Oto subiektywny wybór postaci, które swych designem i charakterem mogłyby wprowadzić wiele nowego do serialu. A jednak nie było nigdy im to dane…

1. Croc Master

To oczywiste, że mój odwieczny ULUBIENIEC musi być na samej górze listy. Croc Master byłby tym, który mógłby wprowadzić do naszej ulubionej organizacji terrorystycznej trochę więcej mroku, jeśli nie wręcz przerażalności.

Te jego pływające w wodzie gady… brr.. już były większe emocje. No i sama facjata. Przecież to aż się prosi! Mógłby sobie bytować czy to w kanałach czy w jakiej dżungli, na pewno jakieś zadania by się dla niego znalazły. Potrafię wyobrazić go sobie wyłaniającego sie z wiecznej mgły. Albo przesłuchującego Joesów grożąć im zrzuceniem swym krokodylom na pożarcie. Bajka! No i te urocze diabelskie oczka i maska. z pewnością byłby to jeden z najbardziej niepowtarzalnych w całej serii głosów…

2. Big Boa

Kumpel Rocky’ego był jedną z pierwszych figurek G.I.Joe, które zobaczyłem w sklepie w Polsce.  I, choć to design trochę naiwny, to jednak jakoś cały czas chodzi za mną jako jeden z czołowych henchmanów Cobry. Pominięty w komiksie, pominięty w kreskówce. A szkoda. Bo znowu, postać to trochę w rodzaju Croca patrząc na te oczy i maskę.

Trudno powiedzieć jak miałby się on uzupełniać z pozostałymi badguyami. Niemniej z pewnością znalazłby sobie odpowiednie u boku Komandora miejsce. Już widzę te pojedynki ze Slaughterem czy innym Joe-osiłkami. I jego ciągłe groźby, że obije komuś mordkę swoimi rękawicami…

3. Raptor

Tu znowuż, postać raczej nie lubiania, choć niesłusznie. Znowuż też jest to jeden z pierwszych ludzików jakie zobaczyłem w naszym kraju nad Wisłą. W odróżnieniu od poprzednika miał jednak swoje 5 minut w komiksie. I tak samo, uważam że mógłby trochę sobie pograć w tej całej kreskówce.

Jedni będą go opluwać, protestować, że przecież facet wygląda śmiesznie i nie robi nic poza tresowaniem tych sokołów czy orłów. Owszem! Ale podobnie śmiesznie wygląda większość członków Cobry, a dla jego jastrzębi z pewnością znalazło by się wiele zastosowań. No i nie musiałyby być wszystkie w postaci żywej. Mieliśmy już szczuro-roboty to dlaczego nie i tego rodzaju ptaszydła.

W wyobraźni widzę jego ptaszki atakujące Joesów tak na lądzie jak i w powietrzu. Jedne wyposażone w kamery, inne w bomby. I wielką osobistą kwaterę gdzieś w ukrytej jamie na zboczu wielkiej góry. Brzmi super.

4. Outback

Facet, który był swoistym Chuckiem Norrisem w G.I.Joe zasługuje by było go wszędzie więcej.
Co jak co, ale myślę że gdyby Sunbow pociągnęło kolejny sezon, to on właśnie byłby jedną z postaci najważniejszych.

Z jednej strony rasowy przywódca, z drugiej taki jakby Shipwreck tylko, że bardziej stonowany, bardziej odpowiedzialny, dojrzalszy. No facet z brodą po prostu coś w sobie ma!  Ogólnie jakoś tak wszyscy go lubią, więc z pewnością pokochaliby go także i w bajce.

5. Shockwave

No tutaj obraz mówi sam za siebie! Koleś jest po prostu mega. Ta maska, ubiorek, czapeczka, karabiny. Komandos pełną gębą! Pytaniem jest tylko czy nie kolidowałby nieco z Beach-Headem, który designem ( i z pewnością charakterem także ) był do niego niego całkiem podobny. Mogłoby to zresztą prowadzić do występowania ich obu w parze. Ależ to by wtedy była masakra. No i z pewnością, patrząc na ich rozbudowane ego, dochodziłoby do fajnych kłótni.

6. Muskrat

Niby zwyczajny wojak polowy frontowy… właściwie bagienny… ale coś w sobie ma. Właśnie ta pewna prostota czyni go bohaterem o wiele bardziej uniwersalnym niż wielu innych. Z tego powodu także łatwo dawałoby się go dookoptować do jakiejś drużyny starych Joesów. Z nowszych figurek zwyczajnie jest jednym z tych mniej wyróżniających się designem. Zwykła giwera i prosty ubiór. I takich „zwykłych” panów także bardzo przecież lubimy.

7. Storm-Shadow v.2

Oczywiście Stormy pojawiał się w kreskówce i to w dwóch wersjach (pierwsza i trzecia), ale ta jedna gdzieś się zawieruszyła pomiędzy serią Sunbow a DIC. A szkoda, bo ten konkretny ludzik perfekcyjnie potrafiłby się wpasować w szeregi starego oddziału Joe.

Z jednej strony to nadal „Cień Burzy” i ninja. Z drugiej juz jakby taki bardziej druh niż samotnik i niezły komandos. Inna rzecz, że trudno byloby w sumie pogodzić jego obecność z klasycznym Stormym, który służył Cobrze. Bo przecież z tamtej postaci także warto by było korzystać. DIC nie miał takiego problemu, bo on zupełnie też olał stare postacie.

Natomiast tutaj… tutaj już jest pewna zagwozdka… bo przecież nie można mieć dwóch Storm-Shadowów w jednym. Chyba, że jeden z nich nazwał by się jakoś inaczej. Tylko czy nasze fanowskie rozumy zgodziłyby się na to i nie mieszalibyśmy ich nadal z przyzwyczajenia? W każdym razie wolę chyba tego niż jego odpowiednika z Cobra na piersi. No i tamten miał wkurzający głosik…

8. Snake-Eyes v.3

Tu sprawa ma się podobnie jak ze Stormy’m. Snake-Eyes’a było w kreskówce nawet sporo, aczkolwiek nie w tej wersji. Jest bodaj najmniej znana jego odmiana, choć jedyna która zawojowała sklepowe półki w Polsce. No i w tym designie SE jest bodaj najbardziej mroczny.
Z jednej strony jest to ostatni klasyczny czarny ninja w G.I.Joe przed pojawieniem się kolorowego wojownika z DICa. Z drugiej ma w sobie nadal dużo z oryginalnej postaci i tego Snake’a którego najbardziej ukochaliśmy sobie w komiksie. Ja powiedziałbym wręcz, że jest to uniform jego najlepszy.
Rasowy komandos i zabójca w jednym, łączy się tu z tradycją tak bardzo w jego przypadku konieczną. A jakie ma dodatki! Spójrzcie tylko na te tasaki. Aż się prosiło by pokręcił nimi sobie młynki! No i nie ma tutaj takiego problemu jak ze Storm-Shadowem, bo SE występował tylko po jednej stronie barykady. Z drugiej zawsze może sobie kostium zmieniać, by nie rezygnować z poprzednich wersji.

9. Zartan v.2

Przyznam szczerze, że nie lubię tej figurki. Ale tak samo jak jej nie lubię, bo kompletnie nie przypomina starego Zartana, tak ma w sobie coś co by naprawdę kwalifikowało ją do angażu w serialu.

Przede wszystkim jako rasowy wulgarny wyglądem i zachowaniem henchman, mógłby on wprowadzić tu dużo mroku i powagi w szeregi DICowej Cobry. W końcu od 1989 roku praktycznie wszystkie Wężojady występujące w kreskówce ( poza Interrogatorem ) to banda wariatów a nie ludzi strasznych. A ten na pewno potafiłby wbić trochę powagi do głowy Metal-Heada, Road Piga czy innych. Niby to taki tam gangowiec zwykły… Ale z drugiej strony już łuk pod pachą czyni z niego naprawdę ciekawą i nietuzinkową postać!

Posłowie

Oczywiście bohaterów, którzy nie pojawili się na ekranach telewizorów było jeszcze więcej i można by tu wyliczać ich na pęczki, ale większość z nich jednak to raczej postacie „zwyczajne”. Drugoplanowi Joesi, najemnicy Cobry, nawet jeden wysoki rangą dowódca. Aczkolwiek tak jak chciałbym ich oczywiście w bajce zobaczyć, tak nie są to osoby za którymi bym płakał i tęsknił…

Natomiast jest jeszcze czterech panów, którzy z pewnych względów zdecydowanie na miejsce w Sunbow i w DICu zasługiwali, ale też z pewnych względów ich nie ująłem w dzisiejszym zestawieniu. Poznajmy więc tych których postanowiłem osadzić wyjątkowo na…

ŁAWCE REZERWOWYCH:

1. Darklon

A to jest łotr, który design miał bardzo konkretny i bardzo konkretny miał także charakter. W końcu niewielu henchmanów Cobry miało swój własny kraj, swoją własną armię i było sobie w nim udzielnym władcą.

Darklon ma i mocne imię i ten stroj, troszkę kolorowy może, ale zawsze można by tu zastosowac bardziej stonowany odcień. No i ta cała jego maska. Kaczy dziób. I chyba właśnie z powodu tego dzioba nie wypuściłem go dzisiaj na murawę z innymi. Bo końcem końców nie wiem czy byłby on z powodu swojen maski postacią bardziej przerażającą czy jednak śmieszną. Nie widzę go jakoś pośród innych członków okrągłego stołu Cobry. Dr Mindbender, Baronowa i Destro świetnie się uzupełniają. Tak samo dobrze im służą Firefly, Zarta czy wielu innych. Ten jest w pewnym sensie wyjątkowy. Odmienny. Ale zawsze jakoś dałoby się tę sprawę załatwić.

A nuż mógłby rzeczywiście tu stanąć na czele jakiejś nowej i alternatywnej frakcji? Może Joeseom by się nawet przydało trochę odetchnąć i skupić się na laniu innej od Wężojadów formacji? Tak czy siak miał facet potencjał.

Aha! No i rzecz jasna należy nadmienić, że jest jedyną w zestawieniu postacia, która nie ukazała się w blistrze. Teoretycznie był tylko kierowcą pewnego pojazdu… podobnie zresztą jak klasyczny Zartan czy Serpentor.

2. Cobra Commander v.4

Przypadek z rzędu tych Snake’owatych i Storm’owatych. Gość był w świecie Joe od zawsze. Kreskówka, komiks. W każdje odmianie i formie. W każdej? No prawie. Tej konkretnej akurat w bajce zabrakło. I niby jest to wersja najmniej ciekawa i najmniej pamiętna. A jednak jakoś ten złoty hełmik z rzeźbionym wężem ma w sobie coś, co sprawia że warto byłoby go poużywać i o nim pamiętać.

Jest to w gruncie rzeczy jakby nowoczesny odpowiednik najstarszego i najbardziej klasycznego Komandora. I tak jak nie widzę go specjalnie w Sunbow gdzie tych wersji było sporo a nawet fajnie było dokoptować tam wersję w zbroi, tak jednocześnie uważam, że fajnie sprawowałby się w kreskówce DICa, jako drugie wdzianko dla występującego tam non stop złoczyńcy w chuście.

3. Tunnel Rat

No dobra, to oczywiste, że ten pan epizod w animowanym G.I.Joe zaliczył i to nawet poważny bo w samej pełnometrażowej Akcji, ale też szkoda że nie pobiegał sobie w żadnym z seriali, gdzie mógłby być postacią naprawdę ważną.

Zwyczajnie design i charakter zaprezentowany w The Movie lansował go na bohatera kolejnych sezonów, gdzie mógłby ponownie się czołgać kanałami, i opowiadać te wszystkie niepoważne żarty.

Doskonałe uzupełnienie szeregu stałych klasycznych bywalców bajki. I znów, podobnie jak w przypadku Muskrata, całkiem proste to jego wdzianko, a jednak jakie fajne i pozytywnie się z tłumu wyróżniające.

4. Falcon

I z tym kolegą tak samo. W końcu on miał Joesom przewodzić w kolejnych sezonach do jasnej ciasnej! To on był kluczem w całej pełnometrażowej akcji. To wokół niego wszystko się toczyło, on siał zamęt, trwoge i bohaterstwo. Zaczał, skończył, pociągał za praktycznie wszystkie sznurki.

Przydałby się więc i później w serialu telewizyjnym. Może już nie z Donem Johnsonem na pokładzie jako głosem, ale z pewnością znalazłby się dobry naśladowca. Z jednej strony to przecież fajny i ciekawie zaprojektowany bohater. Znów z łumu specjalnie się nie wyróżniający. Z drugiej to też niby rasowy przywódca. Mógłby więc być kimś pośrednim pomiędzy Dukiem, Hawkiem, Beach Headem i Flintem. Terrorystów na świecie w końcu od groma, a polowych dowódców nigdy za wiele!

A Wy?
Którą z tych lub innych postaci najchętniej zobaczylibyście w formie animowanej?


Tekst zaczerpnięty z bloga YoJoeMania!, prowadzonego przez autora. Znajdziesz na nim wiele tekstów poświęconym G.I. Joe z lat 1982-94.


Reklama

Jak oceniasz ten wpis