Shinigami Customs: Deadpool

Shinigami Customs Deadpool

Cześć, ludzie.

Od kilku dobrych lat mam oficjalnie dość Deadpoola. To, co Marvel robi z tą postacią i na co pozwala scenarzystom zakrawa o pomstę do nieba. Liczyłem, że jego śmierć na kartach ostatniego komiksu z serii wyjdzie mu na dobre, Pool odpocznie kilka miesięcy albo lat – niestety, to oczywiście tylko ściema i po zakończeniu Secret Wars wróci ze zdwojoną siłą. Jasne, niby nie ma co zarzynać kury znoszącej złote jajka, ale jakoś Marvel nie ma problemów z odsuwaniem się od X-Menów na rzecz zwisających każdemu Inhumans. Zadzwoniliby przynajmniej do Fabiana Niciezy, jestem pewien że on nie ma akurat nic do roboty. Ale nie, suchar Duggan dalej musi się Wilsona trzymać, ble. Choć przynajmniej Posehna porzucili.
A tak przy okazji, to zrobiłem figurkę.

Reklama

Wiecie, kastomizowanie zawsze zaczyna się od koncepcji, bo zawsze trzeba wiedzieć co chce się zrobić, mieć w większym lub mniejszym stopniu konkretny plan. Siadając do figurek zastanawiam się nad rzeczami, które nie przychodzą do głowy normalnym zjadaczom mediów wizualnych. Szczególnie komiksy mają to do siebie, że każda postać może wyglądać inaczej z zeszytu na zeszyt, serii na serię. I nie wynika to tylko z tego, że każdy z nich ma po kilka(dziesiąt) najróżniejszych kostiumów na szczególne okazje; wśród tych kostiumów można znaleźć niezliczoną liczbę permutacji wynikającą głównie z przyzwyczajeń rysownika. Niektóre z takich rzeczy łatwo zauważyć na Deadpoolu – jestem pewien, że każdy ma choćby preferencje co do czarnych „oczu” jego maski.

oczy duże
oczy małe

Przykłady można oczywiście mnożyć, szczególnie jeśli chciałoby się podejść do kostiumu w sposób autorski. Maska ma być całkiem dopasowana czy odstawać jak zbyt długa skarpeta? Ile ma mieć pasów z ładownicami? Jaką mu dać broń? Obroża na szyi będzie? Jeden czy dwa paski nad stopami? Linie podziału kolorów klasyczne, według Udonu, Browna, a może Marvel Now? I tak dalej, i tak dalej. Jest trochę łatwiej biorąc się za jeden konkretny kostium, choć i tu pojawiają się różnice pomiędzy artystami. Jeszcze gorzej jak jeden rysownik co rusz coś zmienia. Ja na szczęście miałem o tyle łatwo, że po prostu wziąłem się za moją ulubioną interpretację Deadpoola i jego wdzianka. A zwinąłem ja o stąd:

Cable & Deadpool komiksNie konkretnie z tego numeru, ale z tej serii – z części, którą rysował Reilly Brown. O ile dobrze kojarzę, Brown w C&D miał Deadpoola w trzech różnych kostiumach, ja wybrałem drugi w kolejności. W rysunkach Reilly’ego urzekło mnie to, że jego Wade nie był napakowanym sterydami mięśniakiem w obcisłym lateksie. Znaczy jasne, był totalnym koksem, ale w przeciwieństwie do reszty superchłopa, chodził w luźniejszym kostiumie. Tak bardzo mi się spodobało, że musiałem to uwzględnić w swoim customie i dlatego tak długo zwlekałem z jego zrobieniem. Musiałem znaleźć idealną bazową figurkę, bo wciąż nie czuję się komfortowo z rzeźbieniem wymagających rzeczy. Na szczęście moje oczekiwania dobiegły końca na początku tego roku, kiedy DST wypuścili MS Avenging Hawkeye’a.

Był po prostu idealny. Jego t-shirt i średnio obcisłe, pofałdowane spodnie świetnie nadawały się na to, co chciałem osiągnąć. Ba, nawet wszystkie wyrzeźbione na nim paski pasowały do stroju Deadpoola. Jak zawsze sprawdziłem swoją teorię korzystając z moich niezwykłych umiejętności fotoszoperskich. Można się śmiać, ale taka wizualizacja zawsze pomaga lepiej zrozumieć to, co chce się osiągnąć.

Deadpool

Wystarczyło tylko znaleźć dla niego nowe bicepsy i głowę. To drugie było najmniejszym problemem, bo wystarczyło po prostu poprosić o wyrzeźbienie tej Mistera Garbage, który przerobił dla mnie głowę mojego poprzedniego Wolverine’a. Oczywiście się zgodził, bo też był zadowolony z naszej poprzedniej współpracy, więc wysłałem mu takie oto wskazówki. To pokazuje jak dokładnie trzeba dać znać, czego się oczekuje. W przypadku customów zawsze chcę mieć jak największą kontrolę.

Deadpool headA on oczywiście dostarczył co trzeba, choć nie chciał bawić się z robieniem szwów przy użyciu żyłki wędkarskiej. W sumie wyszło to na dobrze, bo mogłem je zrobić w 100% wedle własnego uznania, a nie później denerwować się, że zrobił coś nie tak.

Z bicepsami było delikatnie trudniej, ponieważ miałem wrażenie, że wyprztykałem się chwilę wcześniej z jakichkolwiek pasujących. Niestety większość moich części z podwójnymi łokciami jest w skali ML, więc trudno było mi coś dobrać. Miałem nawet ochotę przerabiać pojedyncze łokcie większych figurek na podwójne, ale na szczęście do tego się nie posunąłem. Mój jak zawsze pomocny kolega LuXuS miał kilka sugestii i chciał mi nawet wysłać części, ale w końcu udało mi się znaleźć coś w miarę odpowiedniego. W miarę, ponieważ nie były aż tak idealne, a i musiało czekać je trochę roboty zanim stały się jakkolwiek pasujące. Ale w końcu się udało i myślę, że wyglądają całkiem klawo. Użyczył ich ten pan:

7940248748_2abdd0ed0fPrzedramiona zostały od Hawka, jedynie starłem z nich ochraniacze i je odrobinę skróciłem. Dłonie początkowo też zostały Clinta, ale dosyć szybko zmieniłem zdanie, kiedy znalazłem w częściach wysłużone łapki od Duke’a Nukem. Dosyć okropna figurka jako całość, ale jego części służyły mi już wiele razy – możecie je kojarzyć choćby z Ultimate i TBTI Wolverine’ów, Punishera, Ghost Ridera i ostatniego Venoma.

Shinigami Customs Duke NukemI to w sumie tyle, jeśli chodzi o części. Wystarczyło je dostosować do siebie i poskładać, zamienić buty na nogach (żeby zapięcia były po zewnętrznej stronie zamiast wewnętrznej) i voila, Deadpool gotowy. Prawie, bo oczywiście trzeba było go jeszcze pomalować.

Farby to, jak zawsze u mnie, miks Model Master i Citadel. Świetne kolory, dobra cena (w przypadku MM) i fajne farby z większą ilością pigmentu (z GamesWorkshop) pozwalają bawić się jak ta lala. Przy Deadpoolu używałem czerni, szarości i czerwieni, więc nie było żadnych problemów z pokryciem go kolorami. Oczywiście cała figurka została bardzo, bardzo mocno pocieniowana, co jest u mnie standardem. Od dłuższego czasu robię to według metody, którą opisałem w tym poradniku i udoskonaliłem na Red Hulku. Pokrótce – sprowadza się ona do pomalowania figurki na bardzo ciemny odcień danego koloru (w przypadku DP pomalowałem go wręcz na brązowo) i pocieniowanie jej trzema, czterema czy nawet pięcioma bardzo, bardzo delikatnie różniącymi się od siebie (rozjaśnianymi) odcieniami. Najpierw dodawać je mocno na całym ciele, ale z każdą warstwą robić ich coraz mniej i skupiać się na najczęściej „używanych” miejscach – bicepsy, uda, klata, plecy, wszelkie fałdy – aż w końcu zrobić ostatnią, lekką warstwę najjaśniejszym odcieniem. Potrzeba trochę wprawy, ale dobrze wykonane robi świetny efekt.

Oprócz tego w dosyć standardowy sposób pocieniowałem ładownice i kabury, pododawałem im czarne guziki (mój fetysz od czasów Winter Soldiera), sporo elementów wrzuciłem na wysoki połysk, oczy jak zawsze zrobiłem srebrne, a pindol od teleportera i symbol na pasku wykończyłem czerwonym metalikiem.

Cała figurka ostatecznie wyszła mi dosyć ciemna, w cichych i przybrudzonych kolorach, co trochę mnie zaskoczyło, ale muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Czekałem na niego lata i z czystą przyjemnością mogę przyznać, że to mój najlepszy custom.

Kliknij TU po więcej zdjęć!

Shinigami Customs Deadpool & Barton

Jak oceniasz ten wpis