Rękawica nieskończoności z SDCC, 50th Danger at the Docs
We wcześniejszym wpisie wspominałem o lecącej do mnie paczce zza wielkie wody. Wreszcie doszła. Wprawdzie jest w niej mniej niż oczekiwałem – sprzęt do figurek z 50th Anniversary, ale samych wojaków już nie – zawartość mocno ucieszyła, zwłaszcza gadget z zestawy z SDCC: Rękawica Nieskończoności Thanosa.
SDCC: Rękawica Nieskończoności | Infinity Gauntlet
Pierwszy świadomy zakup przedmiotu z SDCC niezwiązany z G.I. Joe. Wprawdzie kupiłem go zarówno dla figurek jak i dodatku, ale najwięcej radochy mam za sprawą tej atrapy najpotężniejszego artefaktu w (marvelowskim) uniwersum. 
Dobra, nie oszukujmy się – bajer dla dzieciaków :). Jak na super potężny artefakt, Rękawica Nieskończoności wykonana jest z… pianki :). Do tego wszystkie kamienie nie są nawet szlachetne, a odlane z gumy. Gdzieś w sieci krążyła przeróbka ze świecącymi. Do środka da radę włożyć dłoń oraz przedramię. Aby nie spadła należy trzymać pasek zamocowany wewnątrz. Jak leży w dłoni zaprezentuje nam jej przyszły właściciel na dużym ekranie:

Oczywiście rękawica nieskończoności trafi na półkę, gdzie będzie oczekiwać końcówki dekady i premiery Avengers: Infinity War.
W temacie tego zestawu, obok Thanosa – który najpewniej dojdzie w kolejnej paczce – dołączeni byli: Starfox, Lady Death, Nebula (bardziej komiksowa niż filmowa). Z całej trójki najbardziej czekałem na śmierć (rany, jak to brzmi!). Pozowalności wprawdzie 0, bardziej statuetka, ale wygląda niesamowicie mrocznie. Do tego wymienna głowa i dłoń – majestatycznie zaprezentuje się przy niszczycielskim tytanie. Co ciekawe wraz ze Starfoxem doszła już trzecia mini rękawica nieskończoności – obok niego swoją mają również Adam Warlock i Thanos. Z tego co się orientuje w skali Marvel Universe jeszcze dr Doom posiada swój egzemplarz.
Danger at the Docs, wersja SDCC i regularna
OK, teraz Joesowo. Do kolekcji trafiają oba zestawy z 50th Anniversary. Regularny to ten z szaro/niebieskim Flintem, a wersja SDCC z kolei ma komiksowego (zielone spodnie). Pozostałe elementy również różnią się li tylko kolorem poszczególnych postaci / pojazdów. Co ciekawe oba zestawy ostatecznie okrojono z części sprzętu. Wzmiankę co było w planach znajdziecie w recenzji obu zestawów na GeneralsJoes.com. Oczywiście gdybym miał się zdecydować na jeden, pewnie wybrałbym wersję SDCC. Nie będę udawał skromnego – dzięki dobremu rozeznaniu udało się dorwać go jeszcze w trakcie konwencji na stronie TRU.com za 30 USD + przesyłka. Mniej więcej za taką samą cenę można obecnie kupić wersję regularną.

Obu nie otwierałem, ale chyba najbardziej łakomym kąskiem jest motorówka. Idealnie pasuje do niej Firefly z Retaliation. Zresztą, spójrzcie sami (fotka z GeneralsJoes.com).
Figurki? Według mnie najładniejszy komiksowy Flint – pozostałe mają zbyt grymaśną twarz. Eel’owi ucięli miejsce na noże przy nogach, w to miejsce posiada kieszonkę przy pasie. Vamp Mark to przerobiony Vamp z 25th.
Mini HISS Tank
Kupiłem go bardziej z ciekawości i przy okazji. Co to takiego?

Pierdółka :). Na wielkość to chyba nieco gabarytami przewyższa Matchboxy. Do tego faktycznie wydaje dźwięki strzału + świecą się lampki w dziale laserowym. Poza tym – NIC. Serio, rekwizyt na półkę lub fajna zabawka dla dziecka. Wartość dodana? Naklejki i instrukcja – sorry, ale jest przy każdym. W książeczce większość to biosy Joesów i Cobry, przedruk file cardów. Za 30-40 PLN, bo tyle kupiłem, jeszcze mi nie szkoda. Na Allegro widziałem za blisko 90 PLN. Szczerze? Gdy kupicie i dojdzie najpewniej zapytacie – w sumie co wuj mi to…? No a Gumiś akurat łyka niemal wszystko z Joesów, więc cóż :).
Marvel Universe | Infinite
Na koniec nieco stuffu z „mniejszego brata” w kolekcji, czyli figurek Marvela w skali Joesowej – 3 3/4″.
Cała, chyba najnowsza, fala z Marvel Inifinite (wcześniej seria nazywała się Marvel Universe). Sześć postaci, jedne mniej drugie bardziej znane. Jeszcze nie zdążyłem otworzyć, więc trudno mi się wypowiadać bliżej o każdej z nich. Bez wątpienia ciekawi musi wyglądać zwarcie Herkulesa z Aresem – każdy z nich to góra mięśni. Ant Man w obu rozmiarach też stanowi ładny dodatek. Jedynie Cyclops mi średnio podchodzi, bardziej wisi mi się wersja współczesna.
Wariacja na temat Fantastycznej Czwórki. Rekolor wcześniejszych wersji w niebieskich strojach. W sumie ciekawe, że o ile Niewidzialna Kobieta doczekała się wersji przezroczystej, Mr Fantastic rozciągniętej wersji nie. Chętnie bym takową przytulił.
Last but not least jak mawiają, pozostałe postacie: Wolverine, Hyperion, Red Skull, Winter Soldier, Grim Reaper, Spider Man, Wasp x3, Hand Ninja, Mandarin. W sumie same tuzy uniwersum. Najtrudniej zdobyć Wasp. Tutaj podobnie jak przy Ant Manie wersja w skali 4″ jak i miniaturka. Do tego z innego zestawu w zielonym kostiumie. Poza tym najbardziej cieszy mnie Winter Soldier, tę wersję cenie dużo bardziej niż jakąkolwiek inną. Po emisji Kapitana Ameryki 2 coraz trudniej ją dostać po niskiej cenie. Artykulacja filmowych pozostawia wiele do życzenia, a tutaj wzrost i wygląd są OK. Poza tym Spider-Man wariacji od wariacji :).
Jeśli czas pozwoli, w najbliższym czasie wrzucę fotki figurek, które eksponuję w regale. Kiepski ze mnie fotograf, więc na razie zdjęć niedużo. Problemem jest doświetlenie – większość półek pozostaje w cieniu. Cóż, za duża kolekcja, za mało miejsca – problem chyba nie tylko mój :).
