Naprawa starej figurki GI Joe – czym i jak czyścić stare zabawki

Życie to pasmo niespodzianek i przypadków :). Takim było poznanie Maćka na grupie G.I. Joe Polska. Mocno mnie zdziwiło, gdy z wrzuconych przeze mnie figurek wybierał głównie te „gorszego sortu”, z połamanymi częściami, startą farbą czy po prostu w stanie C2, góra C3 :). Trochę się obawiałem rozczarowania, ale w jego miejsce pojawiło się pozytywne zaskoczenie! Maciek okazał się być artystą jeśli chodzi o stawianie figurek na nogi! Jeśli miałby wybrać sobie pseudonim Joesa, pewnie byłby to ktoś z trójki: Doc, Lifeline lub Streacher :). Przygotował dla Was kilkuczęściowy poradnik traktujący o prostych sposobach na tchnienie życia w stare figurki. Nie wierzycie? Rzućcie okiem na porównanie bliźniaków sprzed i po kuracji by Maciek.

gi joe tomax xamot rekonstrukcja

Po kuracji Maćka

Zapraszam do lektury oraz na polską grupę fanów G.I. Joe na fejsie. Porady w tym i kolejnych odsłonach przydadzą się kolekcjonerom nie tylko G.I. Joe, ale figurek generalnie. Teraz oddaję głos bohaterowi / narratorowi naszego cyklu.

Reklama

Reklama




Parę słów wstępu – nietypowy sposób budowy kolekcji

Zaczniemy ten poradnik od dość nietypowego wstępu. Większość kolekcjonerów retro figurek spędza naprawdę dużo czasu na szukaniu idealnie zachowanych wersji swoich ulubionych postaci. Zabawek, które w najlepszym wypadku, nigdy nie były używane do zabaw, a najlepiej takich, których nigdy nie miało w rękach żadne dziecko. Czasem nawet szukają figurek wciąż zapakowanych w oryginalne opakowania. O ile nie ma absolutnie niczego złego w takim podejściu, i mi samemu widok oferty sprzedaży nowiuteńkiej figurki przyspiesza bicie serca, tak nie jest to mój główny sposób kolekcjonowania.

Wasabi czy wabi-sabi

Lubię określać siebie mianem kolekcjonera „wabi-sabi”. Zwrot ten pochodzi od definicji japońskiej filozofii. Skupia się na akceptacji i dostrzeganiu piękna przemijania, entropii przedmiotów i ich wad bądź zniszczeń nabytych w czasie ich „życia”, wraz z próbami naprawiania ich. Dla mnie największy urok mają figurki, po których naprawdę widać, że w czasach swojej świetności były szczerze kochane przez jakieś dziecko.  Służyły w wielu, zapewne niezwykłych, „misjach”. Dzisiaj, gdy figurki te nie służą już nam do zabaw (a przynajmniej już nie tak często :D), możemy spokojnie zadbać o to, aby prezentowały się najlepiej jak tylko mogą. Jeśli jakaś figurka, w wyniku odniesionych obrażeń w trakcie zabaw, straciła sporo farby, kciuk lub (o zgrozo!) krocze to moim zdaniem zdecydowanie zasługuje na dostanie drugiej młodości. Zwłaszcza dzięki kilku prostym naprawom, które każdy może przeprowadzić w swoim domu!

Nie znaczy to też, że komuś, kto kupuje tylko figurki w idealnym stanie, ten poradnik nigdy się nie przyda. Jako retro kolekcjonerzy musimy zdawać sobie sprawę z entropii przedmiotów. Tego, że nawet jeśli dziś dostaliśmy coś w stanie idealnym, to ta rzecz nie zawsze taka będzie. Nie powstrzymamy degradacji plastiku. Często wystarczy zwykła chwila nieuwagi, żeby figurka wylądowała na podłodze i coś się w niej zepsuło. Tutaj warto jest też zaznaczyć kwestię obniżania wartości figurek, poprzez jakąkolwiek ingerencję w nie. Zdania w tym temacie są podzielone. Zawsze znajdą się kolekcjonerzy, którzy wszelkie zmiany oryginalnego stanu figurki będą uważać za świętokradztwo. W ich oczach znacznie straci ona na wartości. Prawdą jest też jednakże to, że gdy kupujemy figurkę w bardzo złym stanie, za niewielkie pieniądze, to naprawiając ją, na pewno nie obniżymy jej wartości, która w innym wypadku pozostawałaby niewielka. Pamiętajmy też, aby być uczciwymi. Jeśli zamierzalibyśmy odsprzedać naprawioną figurkę, to dobrze jest napisać, co dokładnie w niej zmieniliśmy.

Lepiej zbierać nówki sztuki czy naprawiać figurki?

Musicie sami zdecydować co będzie najlepsze dla Waszych figurek. Jeśli nie przejmujecie się hipotetyczną wartością Waszej kolekcji, tylko chcecie się z niej cieszyć i zadbać o to, żeby prezentowała się jak najlepiej, to nie widzę żadnych przeszkód, żeby tak właśnie nie miało być. Sam proces naprawiania figurek potrafi też być niezwykle zajmujący i satysfakcjonujący. Nie zdziwcie się, jeśli stanie się to Waszym nowym hobby :D. Pamiętajcie też, żeby nie panikować. Wasze figurki nie rozłożą się z dnia na dzień i nie powinniśmy oglądać ich tylko w rękawiczkach. Po prostu cieszmy się nimi póki są i naprawiajmy je, jeśli się psują :). W tym poradniku postarałem się zebrać wszystkie niezbędne informacje, produkty i techniki, jakich sam używam w naprawianiu figurek i jakich mogą potrzebować początkujący „odnawiacze”, którzy chcieliby poprawić wygląd i stan swoich figurek.

Reklama

Reklama




Myjemy się – jak bezpiecznie i skutecznie wyczyścić figurki?

Dokładne umycie figurki jest absolutnie podstawowym krokiem każdej restoracji i od niego powinniśmy zawsze zaczynać. Nawet chociażby ze względów stricte higienicznych. Figurki, którymi bawiły się dzieci, często widziały niejedne otwory gębowe i niejedne siekacze. Niektórzy kolekcjonerzy dostrzegli, że figurki, które nie zostały wyczyszczone z substancji pozostawianych na nich przez ludzkie dłonie, szybciej się starzeją. Często też zdarza się, że coś co uznawaliśmy za uszkodzenie, np. obtłuczony plastik, okazało się być zwykłym brudem lub pozostałością plasteliny/taśmy/gumy (miałem taką sytuację!). Nie dowiedzielibyśmy się o tym, gdyby nie gruntowne umycie. Do dokładnego i bezpiecznego umycia figurki najbezpieczniej jest ją rozkręcić. Nie mamy wtedy obaw, że woda zgromadzi się wewnątrz tułowia. W tym celu tradycyjnie odkręcamy jedną śrubkę na plecach figurki i delikatnie rozkładamy tors. Śrubokręt jakiego używamy w tym celu to zwykły „czworak”. Jeśli takiego nie mamy, to zdecydowanie należy się w niego zaopatrzyć. Samych nóg figurek często nie musimy rozkręcać, chyba, że uznamy, że jest taka potrzeba. W tym momencie możemy również sprawdzić czy gumowy O-ring wewnątrz figurki nie wymaga wymiany.

Czym i w jaki sposób?

Części będziemy czyścić patyczkami higienicznymi.Jest to zdecydowanie najtańsza i najbardziej wydajna opcja. Jedno opakowanie potrafi zawierać w sobie 200 patyczków i kosztować niecałe 2,50 zł, a często też mogą po prostu znajdować się one już w domu.

Do czyszczenia używam dwóch substancji – wody z płynem do mycia naczyń lub po prostu z mydłem i płynu do zapalniczek. Prawdopodobnie można też użyć płynu do dezynfekcji, jeśli chcemy mieć pewność, że pozbyliśmy się wszystkich zarazków. Zastrzeżenie – sam go na joesach jeszcze nie używałem, bo powyższe substancje mi wystarczały. Płyn (benzyna) do zapalniczek Zippo, jakiego używam, kosztuje około 9 zł. Starczy Wam naprawdę na długo jeśli pozostawicie go wyłącznie do użytku w celach restoracyjnych.

płyn zippo czyszczenie figurki

O ile sama woda z mydłem służy do ogólnego wyczyszczenia figurki i pozbycia się części zarazków, tak płyn do zapalniczek jest do zadań specjalnych. Usuniemy nim wszystkie ślady po otarciach, ślady z farby i przede wszystkim pozostałości kleju. W skrócie – figurka po dokładnym wyczyszczeniu płynem do zapalniczek powinna być pozbawiona wszelkich zabrudzeń. Płyn nie uszkadza powierzchni plastiku. Nie zmywa fabrycznie nałożonej farby (aczkolwiek w okolicach oczu wciąż pozostawałbym delikatniejszy). Nie polecam używania na joesach acetonu i zmywaczy do paznokci na jego bazie! Uszkodzi się powierzchnia plastiku i straci on swój połysk. Warto trochę dłużej poszorować płynem do zapalniczki niż później żałować :D. Przed przystąpieniem do kolejnych kroków należy wszystkie części dokładnie wysuszyć!

W kolejnej odsłonie, opowiem Wam jak odmalować figurki! Jeśli macie jakieś pytania, znajdziecie mnie na grupie G.I. Joe Polska.

gi joe lifeline restoration

Reklama

Reklama