Kolekcjoner GI Joe – parę słów wstępu

Gdzieś na którymś zlocie usłyszałem, że ponoć jestem „legendą”. O ile pamiętam w pozytywnym znaczeniu. Nie wypada w wprawdzie zaczynać od takiego samouwielbienia, ale skłamałbym mówiąc, że nie ma w tym prawdy :). Można rzec, że rozkręcałem w Polsce temat zbierania GI Joe jako jeden z pierwszych i na dobrą sprawę większość kolekcjonerów dotychczas miała ze mną styczność. Zacząłem tak dawno, że już nawet nie pamiętam kiedy… a teraz człowiek ma 28 lat, żonę, dziecko i nadal zbieranie sprawia mu frajdę, mimo tylu lat… 🙂

Jak to ze mną było

Sentyment do GI Joe został mi jeszcze z dzieciństwa. Pamiętam swoją pierwszą figurkę – Laser-Vipera. Byłem w przedszkolu, namówiłem śp. babcię na zakup. Oczywiście geniusz myślał, że to ninja, mianowicie Snake Eyes. No bo który żołnierzy nosiłby taką kominiarkę/chustę jak ninja, co :)?

kolekcjoner gi joe - figurka laser viper

W tym też czasie zaczytywałem się w komiksach TM-Semic o tych prawdziwych amerykańskich bohaterach. W późniejszym okresie moja kolekcja powiększyła się o kolejne figurki, w tym m.in. Slice, Dice, Dojo, Rock-Viper (kupiony za kasę z roznoszenia poczty po klatce schodowej), Incinerators i kilku innych. Razem to było jakieś 16 figurek. Pamiętam jednego kumpel podarował mi jako ekwiwalent za… kapcie, które pogryzł mi jego szczeniak. Paradoksalnie nie miałem żadnego pojazdu ni małej stacji bojowej, więc człowiek radził sobie budując wszystko z LEGO, w tym imitację Tomahawka.

Joesy czy nie Joes – THE COPRS!

Oczywiście obok oryginalnych Joesów było również THE CORPS firmy Lanard oraz dostępne za 2 000 ówczesnych złotych gumowe podróbki bliżej nieokreślonej firmy – na zdjęciu niżej combo RocknRolla i ręce Backblasta.

kolekcjoner gi joe - polish bootleg figures

Miałem manię standaryzacji broni, więc totalnie nie zwracałem uwagi na pogubiony sprzęt (do dzisiaj przez to nie mam rock-vipera z europejskim uzbrojeniem, czego nie mogę przeboleć), każdy musiał mieć karabin niczym Hit N Run oraz obowiązkowo plecak jak Recoil – wszystko z oczywiście od tych gumiaków. Potem człowiek nieco wyrósł, figurki trafiły do szuflady…

Internet to zło

… do czasu, aż dostałem własnego PC i dostęp do sieci. Rzecz jasna przez magiczny modem Pentagram, łącząc się po 18 z niezawodną linią TPSA :). Wtedy też przypadkiem, mając z 12-13 lat, wyciągnąłem znów Joesy i zacząłem szukać. Gdzie trafiłem? Jasne! YoJoe.com, po czym musiałem zbierać szczękę z podłogi i przecierać oczy ze zdumienia. Ten ogrom figurek, większości nigdy na oczy nie widziałem – nawet u kolegów. Zaczęły się poszukiwania i tak trafiłem na Allegro, gdzie rozpocząłem kolekcjonowanie na nowo. Pierwszy łup – Tiger Force Outback. Dłuższą chwilę zajęło mi wyszukanie go w bazie figurek. Niby taki jak wersja 87, ale siwa broda? Pomarańczowa koszulka z tygrysem a nie napis Survival? Jakaś podróba pewnie! No nie, całkiem wartościowy okaz, o czym zapewni Was każdy kolekcjoner za Wielką Wodą :).

Potem kolejne poszukiwania (snajperów jeszcze nie wymyślono), więc czekało się ze stoperem i odliczało te 10 sekund do końca, by… strona ładowała się i strzału nie oddać. Takie czasy. Z biegiem czasu, chomikując kasę, wyłapywałem co większe zestawy, a dalej to szło z górki: wymiany, odsprzedaż. Prawdziwym eldorado okazał się eBay. Pamiętam jak z Ionem/Tolokiem potrafiliśmy do 3 w nocy czekać na koniec aukcji, by dać się przelicytować jakiemuś Jankesowi… Z biegiem lat człowiek się wycwanił, zaczął strzelać ze snajpera i rano sprawdzać co tam ciekawego ubił. Z uśmiechem na ustach wspominam, jak moja kolekcja mieściła się w szafce pod półkami, gdzie otwierało się drzwiczki, a tam Hurricane, Hammerhead, Piranha i masa figurek, które obsiadały to wszystko niczym szarańcza.

Ilość idąca w jakość

Wiele osób mówi, że najlepsza kolekcja to taka, którą z powodzeniem da radę człowiek ogarnąć umysłem i umieścić na półce. Ciekawie na ten temat opowiadał kolega z forum. Patrząc na mój zbiór – coś ze mną nie tak :). Obecnie musiałbym chyba poświęcić całe mieszkanie, aby wystawić swoją kolekcję. Co się w niej znajdzie?


GI JOE

Niemal kompletna seria A Real American Hero z lat 1982 – 94, mowa o figurkach, w tym wiele białych kruków, np. Create a Cobra, Goldhead Steel Brigade, Ninja-Viper, Skyduster. Ich jest bodaj 500, do czego trzeba dodać 200 w ramach army buildingu i pewnie z kolejne 100 figurek w stylu ARAH wydanych po 1994 roku.

Masę pojazdów, od małych plecaczków do Defianta. USS Flagg jeszcze nie mam, ale w przyszłości – kto wie. Tych tutaj jest na pewno ponad dwie setki

Zdecydowana większość figurek, zwłaszcza powszechnych, wydanych po 2007 roku, czyli wypuszczeniu serii GI Joe 25th Anniversary. W tym wiele pojazdów, a także zestawy konwencyjne (JoeCon, SDCC) czy subskrypcje z klubu kolekcjonera (Dial-Tone, Iceberg, całe serie FSS).

Łącznie grubo ponad 1000 unikalnych figurek z tej serii. A poza figurkami zbieram masę różnych przedmiotów związanych z tą serią: ulotki, katalogi, naklejki, książki, komiksy, seriale itp. Generalnie wszystko związanego z tą franczyzą – chusteczki z lat 80. też mam, nówki sztuki, zapakowane 😉


Marvel Universe

W dzieciństwie zaczytywałem się w Spider-Manie, w mniejszym stopniu w innych seriach. Miałem też kilka figurek z ToyBiz, ale wszystko gdzieś poginęło. Od czasów powstania Marvel Cinematic Universe temat odżył, a trzon mojej kolekcji stanowiła ekipa z filmowego Avengers, by obecnie rozrosnąć się do ponad 100 różnych postaci, mniej i bardziej znanych.

Też otrzymały swoją półkę, ale na razie przez brak czasu nie mam kiedy ich wyeksponować 🙂


Tutaj bardziej przez nostalgię i problem ze skalą. O ile GI Joe i Marvel Universe pasują idealnie do siebie – 3 3/4″ – o tyle ciężko znaleźć pasującego do tego towarzystwa Transformera. Stąd rozglądam się za np. Masterpiece, acz to spory wydatek.


MATCHBOX

Wprawdzie figurki to nie są, ale mam jakiś sentyment do zabawek z dzieciństwa. Stąd od niedawna skupuję co bardziej interesujące mnie samochody i zestawy. Głównie ze świetnie znanego w Polsce Matchbox MotorCity. A już całkowitego fioła mam na punkcie pomarańczowych wozów straży pożarnej, jak ten na zdjęciu.

https://farm4.staticflickr.com/3680/11051391073_2895e64153_n.jpg


Jakie plany kolekcjonerskie?

Konik to na pewno GI Joe, więc tutaj trochę jak odkurzacz wciągam co Hasbro wypuści. Oczywiście nie do przesady, o ile potrafię wysupłać na set 15 figurek z JoeCon, czy 13 z FSS, to wydać np. 600 PLN na dwie figurki z JoeCon już nie. Może kiedyś. Pozostałe:

  • Marvel Universe, tutaj w sumie po każdym bohaterze z serii.
  • Transformers, raczej w przyszłości i tylko wybrane egzemplarze w większej skali, by jakoś dopasować do Joesów.
  • Matchbox, bez planów, co się spodoba to kupię 🙂

Cóż, trochę przydługi wstęp, ale teraz możecie się spodziewać co w tym mikrodziale znajdziecie. Taki ze mnie kolekcjoner GI Joe i kilku innych serii :D.

Co mogę obiecać, to informowanie o nowych nabytkach z subiektywną opinią i niekiedy podpowiedziami gdzie kupić 🙂

Jak oceniasz ten wpis