G.I.Joe Strike – gra na Android OS okiem fana

Nie wiem jak Wy, ale w gry na kompa czy telefony gram niezwykle rzadko. Brak czasu, ochoty, ciekawych pozycji (może poza nieśmiertelną Europą Universalis). Jednak powoli nudziło mi się czytanie gazety w drodze do pracy, stąd przypomniałem sobie o zapowiedzi gry G.I.Joe Strike z tegorocznego JoeCon. Znalazłem, zainstalowałem, pograłem i poniżej co o niej myślę.

Snake Eyes vs Arashikage

Koncept gry jest dość banalny. Snake Eyes ma za zadanie uderzyć w serce klanu Arashikage. Od razu determinuje to głównego bohatera – możemy grać tylko Snake Eyes’em – jak również przeciwników: ninja wyłącznie.

Za pobranie gry nic nie płacimy, co nie znaczy, że jest całkowicie za darmo. Czasem po przejściu questa dostajemy reklamą po oczach. Dodatkowo mamy pojawia się opcja otrzymania gratisowo pewnych kart czy bonusów za obejrzenie reklamy (filmiki trwają do 30 sekund).

Menu gry G.I.Joe Strike

Gra nie posiada ustawień stopnia trudności – narasta on z kolejnymi planszami. Do dyspozycji mamy 3 miejsca:

  • dżungla
  • lotniskowiec USS Flagg
  • świątynia

G.I. Joe Strike missions

Nie przeszedłem całej gry, ale patrząc po rozmiarach planszy na każdej mamy ok 50 poziomów, co daje łącznie 150 potyczek. Co definiuje naszą grę:

  • Punkty energii. Każda potyczka kosztuje nas jeden punkt energii (bez znaczenia wygrany, przegrany czy przerwany przez np. wywalenie aplikacji). Limit jest ustawiony na 5. Zatem zaczynając grę mamy do dyspozycji 5 punktów. Co 15 minut dostajemy kolejny punkt. Oczywiście można dokupić sobie nielimitowaną ilość punktów energii, co kosztuje ok 10-15 USD. Warto? Raczej nie. Raz dzienne jest opcja, aby za obejrzenie filmiku otrzymać punkt ekstra.

Na ile ten limit jest irytujący? Jeśli gra się ciągle i nie przegrywa – przeżyjemy :). Gorzej, gdy chcemy szybko się odgryźć, wtedy po 5 potyczkach trzeba czekać.

  • Kasa. Każda potyczka jest warto jakąś liczbę $$$. Na co idzie kasa? Na podniesienie jakości kart, wbicie szybciej poziomu czy zakup kart. Można dokupić, ale szkoda rzeczywistej kasy :).
  • Medale. Pozwalają kupić karty, dodatkowe miejsca w schowku na karty czy „wskrzesić” SE w trakcie walki (można 3 razy). Od siebie dodam – nie wydawajcie ich nim nie wybijecie 10 poziomu, bowiem 250 medali jest potrzebnych do przeskoczenia na 11. poziom.

No dobra, mamy: energia, kasa, medale. Wspominałem coś o kartach, już objaśniam. Karty to pewne dodatkowe przedmioty lub parametry, które dają coś ekstra. Są wielokrotnego użytku i jednorazowe. Niektóre mamy od początku walki, inne dostajemy w trakcie jako wsparcie z powietrza. Na co możemy trafić?

  • pistolet. Pozwala na oddanie 4 strzałów, niestety serią.
  • miecz. Jak wyżej, 4 cięcia.
  • dodatkowe punkty doświadczenia. Zwiększa o X % doświadczenie za walkę
  • dodatkowi przeciwnicy. X więcej ninja pojawia się do obicia mordy za X % więcej EXP
  • dodatkowe życie (wydłuża przetrwanie na planszy)
  • apteczka – odnawia życie
  • tarcza – uodparnia na ciosy
  • zmniejszenie czasu – walczymy krócej (ważne przy miejscach na czas).

i trochę tego więcej jeszcze jest :). Te pojawiają się najczęściej. Karty dostajemy na kilka sposobów:

  • gratis of firmy (przez pierwsze 10 dni dostajemy pewne gratisy, np., karty, medale itp.).
  • kupić w sklepie za kasę lub medale

Rozgrywka

Było już o postaci, teraz trochę o walce. Przed misją wybieramy karty, których chcemy użyć lub utrzymać w trakcie walki.

G.I. Joe Strike mission menuWalki są różne rodzaju:

  • kill them all, czyli wybij X przeciwników
  • przetrwanie, utrzymaj się przy życiu przez X sekund
  • dobiegnij do miejsca zbiórki, przesuwaj się przez X metrów to miejsca ekstrakcji
  • zapunktuj, zbierz określoną liczbę punktów w trakcie walki.

No dobra, komu obijamy mordki:

Reklama

  • jednostrzałowcy – zwykli czerwoni ninja, których wystarczy raz pacnąć
  • wielostrzałowcy-obrotowcy – ninja, których trzeba uderzyć 2 i więcej razy. Co ważne, zdarza się iż przeskakują nas i uderzają np. 2 razy od lewej i raz z prawej. Na szczęście w interfejsie widać kiedy i skąd zaatakują, co pozwala nagrać sekwencję ciosów
  • twardziele – ci sami co wyżej, ale wytrzymują 4 i więcej ciosów. Potrafią też zmieniać miejsca uderzenia więc nie zawsze „nagrana” kombinacja klawiszy trafia w cel
  • Storm Shadow jako boss. W jego przypadku trzeba uderzyć nawet i 10 razy.

 

G.I. Joe Strike USS Flagg

Na lewo, na prawo

Bijatyka jest dość prosta. Snake Eyes pośrodku planszy, na lewo i prawo półkola pokazujące zasięg ciosu. Cios zadajemy stukając na lewo lub prawo od postaci. Wydaje się proste? Może na początku. Z biegiem czasu nabiega na nas coraz więcej ninja i coraz mocniejszych. Na szczęście jednocześnie bijemy się maksymalnie z dwoma (jednym z lewej, drugim z prawej), co przy szybkim uderzaniu w ekran jesteśmy w stanie opędzić. Oczywiście o ile dobrze zaplanujemy sekwencję.

G.I. Joe Strike JungleTutaj miejscami przydatne są pistolet czy miecz: za jednym uderzeniem powalają nawet tych twardzieli, których trzeba by skopać 5 razy.

W momencie chybienia stajemy się wrażliwi na cios przeciwnika. Kilka ciosów i leżymy… wówczas pozostaje powtórzyć poziom lub za cenę medali zacząć od miejsca, gdzie skończyliśmy.

Czy opłaca się celność? Tak, bo za każdy celny cios nabijamy sobie „combo”, czyli mnożnik punktów. Za pierwszego typa dostajemy 100 oraz combo x 2. Następny cios to już +200 punktów oraz wbicie kolejnego combo. Jeśli się wyrabiamy zdarza się, że combo = 100, a jeden cios wart jest 10 000! Ważne przy misjach z nabiciem punktów (dochodzą do 1M nawet). Chybienie powoduje wyzerowanie tego licznika.

W trakcie misji może zdarzyć się… bombardowanie. Otrzymujemy komunikat – uwaga na rakiety – musimy uciekać po planszy (lewo lub prawo) aby nie wpaść w pole rażenie (czerwona poświata). Najczęściej zdarza się przy misjach z punktem docelowym. Niby proste, ale jeden krok w błędne miejsce i kilka rakiet sprowadzi nas do parteru…

Po zakończonej misji otrzymujemy:

  • kasę,
  • punkty doświadczenia,
  • ewentualnie medale (głównie za walki z bossem – Storm Shadow).
  • punkty (jeśli ani razu nie chybiliśmy oraz żaden ninja nas nie trafił dodatkowo parę więcej). Wynik/punkty na nic nie wpływają.

Z każdą wygraną walką mamy coraz więcej doświadczenia, a te przekłada się na rangę. Ranga jest potrzebna do uaktywnienia niektórych misji. Innymi słowy – dojdziemy do momentu, gdy musimy mieć poziom X, aby dalej kontynuować walkę.

Ocena: warto czy nie warto

Gra potrafi wciągnąć, zwłaszcza gdy ktoś nie lubi przegrywać. Sterowanie jest proste – wystarczy uderzanie lewo i prawo, czasem ruch postacią (w przypadku misji na „dochodzenie”), a sama gra nie jest skomplikowana. Jest to również jej wada, bo potrafi się szybko nudzić: ciągle tylko obijanie mordy. Zwłaszcza, że przeciwnicy ci sami, choć kombinacje inne (coraz więcej, coraz twardsi). U mnie potrafiła się przywieszać lub wręcz wyrzucać na pulpit smarfona :/. Kolejny minus to tylko jeden boss – Storm Shadow. Co i raz natrafiamy na niego i tylko niego. Szkoda, bo śmiało mogli wrzucić Dice, Slice, Night Creeper Leader… Zmarnowany potencjał.

Do tego sama gra nie jest jakoś mocno oryginalna. Równie dobrze w miejsce Snake Eyesa można podstawić Obelixa, Deadpoola, Son Goku czy Guile. Generalnie: dowolną postać. Wówczas zmieniamy przeciwników, scenerię i bijemy się dalej. Lipa, bo nawet w antycznej Atlantis Factor na NES były 6 postaci i bardziej zróżnicowana rozgrywka.

Gdyby chcieć to podsumować? Zainstalować na pewno warto, czasem można się odmóżdżyć. Jednak na dłuższą metę gra jest nudna. Nie rozwija niczego poza refleksem i pozwala zabić czas… i ileś setek lub tysięcy red ninja 🙂

Poniżej znaleziony w sieci GamePlay, który obrazuje rozgrywkę.

Reklama

Jak oceniasz ten wpis