Dziennik budowy: Transformers Animated Slipstream
Dziennik budowy Custom Transformers Animated Slipstream
Uwielbiam Transformers Animated. To jedna z nielicznych serii, która mimo że bardzo mocno oddaliła się od oryginalnej kreskówki, doskonale zachowała jej ducha. Do tego Animki mogły pochwalić się interesującą i przemyślaną fabułą oraz świetnie zarysowanymi postaciami.
Niestety animacja ta charakteryzowała się także nietypową dla Transformerów stylistyką, która przypominała bardziej coś z pogranicza mocno stylizowanego anime i Teet Titans Go niż wielkie roboty, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Poza tym dość mocno przetasowano większość głównych postaci i tak Optimus Prime stał się wyrzuconym z akademii nikim, Ultra Magnus głównym dowodzącym, a Sentinel Prime kawałem skurczybyka. Znalazło się nawet miejsce dla smaczków w postaci inspirowanych Beast Wars Blackarachni i Waspinatora. Ich obecność uzasadniono sprytnie przemyconym skażeniem organicznym. Krótko mówiąc – jeśli jeszcze nie znasz tej serii, zdecydowanie warto dać jej szansę.
Jeżeli natomiast nie przekona Cię kreskówka, to na pewno zrobią to figurki. Animki uraczyły nas jednymi z najlepiej zaprojektowanych transformerów, łączących idealny poziom skomplikowania transformacji, mass shifting, solidność konstrukcji i ładne malowanie. Do tego staruteńki już Animated Rodimus czy Blackarachnia wciąż pozostają najwierniejszymi i najlepszymi interpretacjami postaci – odpowiednio z G1 i Beast Wars.
Niestety serial skończył się dużo szybciej, niż byśmy tego chcieli i podobnie było z linią figurek. Ponieważ udało mi się zebrać już niemal wszystkie oficjalnie wydane moldy, postanowiłem uzupełnić braki modeli bohaterów, którzy nigdy nie doczekali się swoich plastikowych wcieleń. Jednym z najjaśniejszych punktów na tej mapie była Animated Slipstream.
Transformers Animated Slipstream jest jednym z klonów Starscreama. Każdy z nich obdarzony był jakąś cząstką osobowości krzykacza i dlatego reprezentował jego inną stronę. Slipstream nie pochwaliła się swoją częścią, ale jej pogarda dla Starskiego, spryt, inteligencja i pewność siebie są koktajlem cech idealnego Decepticona. Niestety nigdy nie doczekała się swojej oficjalnej figurki, więc postanowiłem coś z tym zrobić.
Dziennik budowy
Custom jak to custom. Musi na czymś bazować. Zależało mi, żebymoja interpretacja Animated Slipstream wciąż była podobna do serialowych seekerów, dlatego zbudowałem ją na Voyager Skywarpie. Dzięki temu nie powinna za mocno odstawać na tle reszty lataczy.
Klatka piersiowa
Figurkę Starscreama charakteryzują barki ogromne jak u gracza Futbolu amerykańskiego w pełnym rynsztunku i do tego klata niczym u rasowego kulturysty. W połączeniu z małą głową uzyskaliśmy wręcz komicznie przepakowanego robota. Coś, co wymagało zdecydowanych przeróbek. Żeby moja Animated Slipstream stała się bardziej kobieca na dobry początek wyrzuciłem wielkie graby Starscreama i towarzyszący im mechanizm automatycznej transformacji. Ponieważ mold czeka sporo przeróbek i tak nie będzie mi już potrzebny.
Następnie maksymalnie okroiłem od boku wloty powietrza tak, aby klatka piersiowa stała się jak najwęższa. Następnie odciąłem całą frontową część wlotów i od nowa je zabudowałem. Dzięki temu miałem do swojej dyspozycji dwa kobiece… hmmm… atrybuty? Zastanawiam się czy w obecnej sytuacji to najmniej czy najbardziej seksistowskie określenie…
Zmodyfikowane wloty powietrza zamontowałem z powrotem, za pomocą zawiasów wklejonych nieco poniżej barków. Dzięki takiej konstrukcji można osiągnąć zarówno efekt delikatnej kobiecej figury jak i pełen push-up. Co kto lubi. Przy tej okazji wydrążyłem także „ramiona”, żebym mógł upchnąć w nich nowe ręce.
I jeszcze jeden rzut oka na zmontowane elementy.
Ręce
Przechodzimy do rąk. Na początek musiałem pozyskać kilka stawów kulkowych, które zapewnią mi konieczną pozowalność. Na szczęście miałem parę wolnych, wybrakowanych figurek.
Tak prezentowały się pierwsze, prototypowe ręce. Oczywiście do czasu skończenia modelu przeszły niezliczone godziny rzeźbienia, szlifowania, polerowania, dopasowywania długości i znowu szlifowania i polerowania.
Następnie zabrałem się za dłonie. Postanowiłem, że do tej postaci idealnie będą pasowały długie, ostro zakończone szpony. Taki akcent idealnie wpisuje się w serialową stylistykę i bardzo odpowiada mojemu pomysłowi na Animated Slipstream.
Ponownie krótki rzut oka na wstępną dłoń. Ona także doczeka się jeszcze sporej porcji poprawek nim będę mógł uznać ją za gotową.
Ponieważ model ma zachować transformację stawy kulkowe ramion zostały osadzone na składanych zawiasach. Dzięki temu ręce nie będą przeszkadzać w trybie pojazdu.
Ponieważ Animated Slipstream, podobnie jak Starscream z tego uniwersum, ma spore naramienniki, nie mogło ich zabraknąć także u mnie. Elementy wklikują się na panewce stawu barkowego i po podniesieniu pozostają na swoim miejscu.
Dla dopełnienia efektu przygotowałem bazujące na serialu null raye.
Same działa zamontowane są na platformie wyposażonej w wychył i doczepionej do ręki magnesem. W trybie pojazdu będą lądowały pod skrzydłami, zgodnie z seekerową tradycją:). Przy okazji rzut oka na testowe naramienniki. Będę miał z nimi jeszcze trochę roboty.
Statecznik
Wśród braków mojego Skywarpa mocno rzucał się w oczy tylko jeden statecznik. Na szczęście udało mi się z tym uporać za pomocą kilku płytek polistyrenu i masy cierpliwości.
Jak widać nowy element nie odbiega za mocno od tego, co oferowała oryginalna figurka.
Do tego idealnie pasuje do fabrycznego uchwytu.
Głowa
Niestety nie posiadam zbyt wielu zdjęć głowy, ponieważ presja czasu podczas rzeźbienia nie pozwoliła na dobre jej fotografowanie. Mimo to podzielę się z Wami kilkoma fotkami z pierwszego etapu, mimo że nijak ma on się do finalnego produktu.
Zanim w ogóle rozpocząłem tworzenie głowy, dokładnie przeanalizowałem proporcje figurki. Tak jak mały czerep Starscreama przekłada się na wrażenie muskularności sylwetki, tak większa głowa Animated Slipstream optycznie ją wyszczupli. Niestety minusem jest to, że nie zmieści się wewnątrz kokpitu i przez to będzie wymagała nieco gimnastyki podczas transformacji, ale z tym problemem uporam się później. Pracę rozpocząłem od znalezienia stawu kulkowego, który będzie idealnie pasował do fabrycznego mocowania. Następnie owinąłem wokół niego kulkę z green stuffu i zacząłem rzeźbić.
z modelu powoli wyłania się kształt gotowej głowy, ale zanim do niej dojdę czeka mnie jeszcze bardzo dużo rzeźbienia, szlifowania, doklejania i znów rzeźbienia, szlifowania i doklejania oraz dodawania drobnych, delikatnych detali. Niemniej gdzieś tam powoli z nicości wyłania się Slipstream. Tak czy inaczej nie sugerujcie się za mocno wyglądem tej głowy, bo na etapie robienia zdjęć była jeszcze bardzo mało zaawansowana:)
Malowanie
Podobnie jak w przypadku moich pozostałych customów malowanie jest ukoronowaniem całej pracy włożonej w projekt. Jak zawsze rozpoczynam je od rozłożenia figurki i zamontowania wszystkich elementów na drutach i oklejenia tego, co ma pozostać niepomalowane. Przy okazji możecie zobaczyć jak mocno zmieniła się głowa od ostatniego zdjęcia.
Następnie cały model został pokryty czarnym, matowym podkładem. Dzięki temu kolory będą prezentowały się tak samo na każdym elemencie, niezależnie od tego jak wyglądał przed pomalowaniem.
Pierwszym z bazowych kolorów jakich użyłem był zielony błękit albo jak kto woli błękitna zieleń. Miałem trochę zabawy, aby dobrać farbę idealnie pasującą do tego co widzimy na ekranie, ale jestem zadowolony z rezultatu. Po pomalowaniu i wyschnięciu przyszła kolej na następne maskowanie i kolejną porcję farby. Tym razem sięgnąłem po odcienie szarości, których nie brakuje w figurce.
Jeszcze jeden, już ostatni etap maskowania przygotował model na przyjęcie fioletu.
A teraz najgorsze – cierpliwe czekanie, aż powierzchnia lakiernicza będzie dostatecznie twarda, by można było usunąć maskowanie. Uwielbiam moment zrywania taśmy i oceniania rezultatów. Dobre zasłonięcie części jest bardzo czasochłonne, ale odklejanie taśmy z gotowego modelu to trochę jak otwieranie prezentu na gwiazdkę:)
Na koniec zdjęcie z procesu detailingu. Wszystkie drobne elementy są malowane ręcznie. Przy tej okazji pojawi się też kilka nowych kolorów. Kiedy już skończę pracę nad modelem położę bezbarwny lakier i półprzezroczystą farbę, która zabarwi kokpit.
To już wszystko, co chciałem Wam dziś pokazać. Moją Animated Slipstream czeka jeszcze dodanie kilku detali i porcja lakieru. Przy okazji kolejnego wpisu (jeśli uda mi się wszystko spiąć to pojawi się on pewnie jutro albo pojutrze) pokażę Wam galerię gotowego modelu. Jak widzicie wbrew pozorom wymagał on naprawdę sporo pracy, ale jestem zadowolony z kierunku, w którym zmierza:)
Jak zawsze zachęcam do oglądania, komentowania i zadawania pytań i zapraszam do dalszego śledzenia maniaków!
